środa, 27 maja 2015

Rozdaiał 12
''Już nic nigdy nie będzie jak dawniej"


   Carla i Wendy nie zwracały teraz uwagi na wpatrujących się na nie chłopców. Wręcz przeciwnie. Zapomniały o ich istnieniu.
- Juvia, jesteś strasznie nieposłuszna! Przerwałaś mi w połowie zdania, a ja chciałam powiedzieć, żebyś nie mówiła tak wszystkiego przy Natsu! On może paść na zawał przez te wiadomości! - ryknęła Carla tak przeraźliwie, że Juvia uciekła do kąta zwijając się w niebieski kłębek.
- Gomenasai...-wymamrotała jedynie, a Wendy na ten widok zaczęła się śmiać.
- Co to za cyrk!? - zapytał rozdrażniony Gray.
- I od kiedy ja mam paść na zawał!? Nawet nie ma takiej opcji! - dodał lekko naburmuszony Natsu na co Gray zrobił facepalm'a. Dziewczyny spoważniały i równym krokiem zbliżyły się do chłopców. Naturalnie po chwili Juvia była już w objęciach ukochanego.
- Zresztą i tak się dowiecie...a więc tak..do gildii przybył Hayato Humaru, młodszy o dwa lata brat Natsu, okazało się, że znają się z Lucy, jednak ta przyjaźń musiała się źle skończyć bo Hayato ma bliznę na twarzy, którą zrobiła mu Lucy. Jak podszedł do Lucy zaczął ją torturować Magią Spojrzenia odpłacając się za bliznę. Po chwili jednak pogodzili się i Hayato jest teraz członkiem Fairy Tail. Później Lucy zaczęła ZNÓW płakać z powodu waszego ślubu z Lisanną. Happy ją pocieszał, a twoja narzeczona z niej drwiła. Happy zdenerwował się i trochę jej napyskował, a ta wściekła rzuciła w niego wazonem jednak Lucy go obroniła i przyjęła cios na siebie. Z trudem udało mi się ją uratować, a teraz mimo iż mocno osłabiona śpi. Potem Lisanna przeprosiła Happy'ego i uznała że cię nie kocha, lecz ma na twoim punkcie obsesje, więc pewnie ślubu nie będzie. A na sam koniec uznałyśmy, że trzeba was powiadomić i tak oto jesteśmy! - powiedziała Wendy. Natsu patrzył na nią oszołomiony. W pewnym momencie złapał się za klatkę piersiową. Nie mógł złapać oddechu.
- Zaopiekujcie się Lucy i sprawcie by była szczęśliwa..- wyjąkał swoje ostatnie słowa po czym nastąpił jego zgon. Już nic nie dało się zrobić...
-Młodszy brat!? - wrzasnęli oboje. A dziewczyny jedynie strzeliła troll face.
- Czy wy usłyszeliście coś poza tym? - zapytała zirytowana exceedka.
- Mam młodszego brata? - zapytał różowowłosy. - Przecież to niemożliwe!
- Drugi Natsu!? - zapytał załamany czarnowłosy.
- Baka! - wrzasnęła Juvia zadając obojgu cios w twarz. 
- Co się stało Juvio? - zapytali chórkiem.
- Nie ma czasu na głupoty...chodźcie za nami! - chłopcy posłusznie ruszyli za wciąż wściekłą przyjaciółką. Co oni sobie myśleli? Juvia przecież oznajmiła im, że Lucy prawie zginęła, a wiadomość a Hayate była przecież najmniej ważna. Jak oni mogli być wobec blondwłosej tak bezduszni? Ona wypłakała przez Natsu oceany gorzkich łez, a on nawet nie usłyszał tak ważnej wiadomości. Niebieskowłosa przeklinała ich pod nosem tak cicho, że nawet różowowłosy dzięki swoim wyostrzonym zmysłom jej nie usłyszał. Carla i Wendy miały tak samo. Musiały się powstrzymywać przed popełnieniem przestępstwa. Szły przodem, chłopcy zaś za nimi w bezpiecznej odległości. Natsu wciąż myślał o swoim bracie. Zapomniał o wszystkim. O Lucy, Lisannie, ślubie...liczył się tylko jego młodszy brat o którym wcześniej nie miał pojęcia. A Gray natomiast, jak to na idiotę przystało, zastanawiał się czy go pokona i pokaże Natsu jaki to on jest silny. W końcu dotarli do gildii. Juvia otworzyła wielkie, drewniane drzwi wejściowe i po chwili cała piątka schyliła się omijając lecący prosto na nich stół.
- BAKA!! - wrzasnęła Juvia. Cała gildia leżała u jej stóp, a latające niegdyś rzeczy upadły na ziemie jakby zapominając o grawitacji.
- Przepraszamy cię Juvio! To się już nie powtórzy! - odpowiedzieli, a Juvia uśmiechnęła się zwycięsko. Szczęka Natsu i Gray'a znalazła się na ziemi, a oczy stały się wielkie i białe. Nie kryli zdziwienia. W tym momencie jednak Happy wleciał prosto na Carle dając jej rybkę.
- Jestem taki szczęśliwy Carlo! - wrzasnął przytulając exceedkę.
- Happy...a od kiedy ty nie jesteś szczęśliwy? - zapytała ze śmiechem.
- Jak zawsze masz racje! Lucy się obudziła! To nic że zaraz padła ze zmęczenia..ważne że nic jej nie jest! - odparł tańcząc w powietrzu. Z głowy Carli, Wendy i Juvii popłynęła pojedyńcza kropla potu.
- Urodzony, niepoprawny optymista...- odrzekły zrezygnowane dziewczyny.
- Aye!
- Happy oddaj tą poduszkę! Jak ty nie masz wstydu zabierać chorej oparcia!? - zapytał wściekły Hayate kierując się do niego. Niebieski exceed schował się za plecy Natsu.
- Natsu ratunku! - pisnął z przesadnym strachem. Ten jednak nie zareagował. Patrzył na różowowłosego osłupiony. Tak. To na pewno jego młodszy brat. Jest do niego taki podobny z tym że miał jaśniejszy odcień włosów, czarne oczy i dziwną bliznę na policzku. Patrzyli tak na siebie jakiś czas, gdy nagle odezwał się mistrz.
- Hayate, Natsu do mojego gabinetu zapraszam. - chłopcy posłusznie weszli za mistrzem po schodach na górę. - Co wy sobie pacany wyobrażacie!> Jesteście braćmi i tak się witacie!? - wrzasnął uderzając ich w tył głowy.
- Ja nie wiedziałem, że mam brata i Hayate pewnie też nie, więc to dla nas jest szok... - odpowiedział Natsu zakłopotany.
- Mylisz się bracie...ja doskonale wiedziałem o twoim istnieniu..
- J-jak to wiedziałeś!? I nie próbowałeś mnie odnaleźć!? - wrzasnął zdenerwowany Natsu. Przecież bądź co bądź byli tymi cholernymi braćmi. Jakby Natsu o tym wiedział to już dawno by go znalazł..
- Nie oceniaj mnie źle...dowiedziałem się 9 lat temu. Mama na łożu śmierci opowiedziała mi o wszystkim i chciałbym, żebyś ty i mistrz też poznali naszą historię. A więc...Nasza mama Hana miała męża - twojego ojca Igneel'a. Gdy miałeś rok twój ojciec zabrał cię na spacer. Wrócił wtedy z misji rangi S, ponieważ sam był magiem tej klasy. Nasza mama i twój tata mieli dwie rodziny za bliskich przyjaciół - rodzinę Humaru, czyli mojego ojca i...rodzinę Heartfilia. W tym dniu mama opiekowała się tobą i Lucy Heartfilią, którą zostawił jej pod opiekę pan Jude. Igneel i Hana uwielbiali ciebie i Lucy, bo często u nich zostawała ze względu na stan zdrowia swojej mamy, pani Layli. I właśnie tego dnia, gdy wróciliście ze spaceru zastaliście memę martwą. A przynajmniej tak uznał twój tata, a Lucy była nieprzytomna. Jak na swój wiek była bardzo silną dziewczynką..Igneel wściekł się tak mocno, że zamienił się w smoka, bo w końcu władał tą magią co ty. Zabrał cię i wychował gdzieś w górach przekonany że mama i Lucy nie żyją. Był jednak w błędzie. Znalazł ją mój ojciec, oddał Lucy do jej domu, a sam zaopiekował się mamą. Szukała was, jednak nigdzie nie było po was śladu. Po roku urodziła syna, czyli mnie. Nigdy nie przestawała tracić nadziei, że was odnajdzie...Ja zaprzyjaźniłem się z Lucy. Wyżalała mi się na ojca, który po śmierci jej matki zrobił się strasznie bezduszny. Później zmarła nasza mama, a ja postanowiłem uciec. Lucy dołączyła do mnie. Opowiedziałem jej o wszystkim, podałem nawet twoje nazwisko. Jednak pewnego dnia się upiłem. Gdy wróciłem do hotelu, w którym przebywaliśmy wdarłem się do jej pokoju i próbowałem...ona chwyciła nóż, rozcięła mój policzek, po czym uciekła. Nigdy już jej nie spotkałem, aż do dnia dzisiejszego. Przeczytałem w tygodniku czarodzieja tytuł "Kto powinien być ze sobą w Fairy Tail". Zacząłem czytać, bo i tak nie miałem nic lepszego do roboty i na pierwszym miejscu ujrzałem wasze nazwiska..Lucy Heartfilia x Natsu Dragneel, oraz wasze zdjęcia. Postanowiłem ruszyć do waszej gildii, a tam dowiedziałem się że ty, Lucy i reszta zaginęliście. Wtedy moje życie legło w gruzach. Aż tu nagle dowiedziałem się że najpotężniejsza drużyna Fairy tail i kilku innych magów z tej gildii wygrało w Wielkich Igrzyskach magicznych  i dodatkowo wraz z innymi Magami pokonali 7 smoków. Po siedmiu latach...Byłem pewny, że nic wam nie jest i postanowiłem do was jak najszybciej przyjechać, ale byłem bardzo daleko i dlatego jestem dopiero teraz. - opowiedział wszystko tak jak było. Natsu i mistrz stali jak "roślinki" zszokowani. Nie tego się spodziewali.
- To znaczy że...Lucy nie powiedziała mi tak ważnej rzeczy...jak ona mogła!? Dlaczego nie powiedziała, że mam brata, że wychowywaliśmy się razem!? - wrzasnął Natsu i wyszedł z hukiem z pomieszczenia. Zbyt szybko to zrobił. Nie usłyszał jeszcze jednej ważnej rzeczy..Lucy po tym jak Hayato opowiedział jej o wszystkim straciła pamięć z tamtego dnia. Nie pamiętała więc o związku pomiędzy rodziną Dragneel, Heartfilią i Humaru. Nie pamiętała związku pomiędzy nią a Natsu. Nie znała jego imienia. Poznali się tamtego pamiętnego dnia, kiedy Natsu szukał Igneel'a. Oboje byli przekonani, iż to jest ich pierwsze spotkanie a tymczasem koło przeznaczenia wreszcie wypełniło się ponownie, pozwalając by dwie przeznaczone sobie osoby spotkały się raz jeszcze i zaczęły prowadzić wspólne życie jako przyjaciele, a może kiedyś też zakochani? Natsu jednak był zaślepiony wściekłością. Pewny że jego przyjaciółka, dziewczyna która skradła jego serce okłamała go. Natsu zszedł zamyślony ze schodów. Uznał, że Lucy się nim bawiła.
- Gray nie możesz! - krzyknęła Cana, jednak nic tym nie wskórała. Gray podbiegł do Dragneel'a i położył rękę na jego ramieniu.
- Natsu...Lucy...ona...- jąkał się Mag Lodu.
- Nic mnie ona nie obchodzi! Proszę nie wspominajcie przy mnie jej imienia i odchodzę z drużyny! - wrzasnął wściekły różowowłosy. Wszyscy stanęli jak dęba.
- O czym ty mówisz!? - zapytała Erza. W tym momencie po schodach zbiegł Hayato.
- Natsu wysłuchaj mnie! - krzyknął.
- Nie mów mi nic o niej! Cieszę się, że jesteśmy braćmi, ale nie rozmawiajmy o Lucy dobrze!?
- No dobrze, ale i tak muszę ci coś powiedzieć. Jeśli chcesz zostawie to na potem..- odpowiedział Humaru. Nie był o tym przekonany, ale teraz Natsu musiał ochłonąć. 
- Coś się stało zapałko? - zapytał Gray niby to złośliwie, a jednak słychać było w jego głosie troskę.
- Owszem stało się...już nic nigdy nie będzie jak dawniej..nie martwcie się..dowiedziałem się, że Lucy niegdyś mnie okłamała, a ja nie toleruje kłamstwa...nie będę się już z nią spotykał, ale nie mam zamiaru tracić z wami kontaktu...
- Ale jak zamierzasz to zrobić!? W końcu należycie do tej samej gildii i będziesz się z nią spotykał choćby nie wiem co! - wrzasnęła wkurzona Levi. Jak on mógł mówić że jej przyjaciółka kłamie!?
- Będę się z nią spotykał, ale niekoniecznie muszę to zauważać...od tej pory Lucy Heartfilia jest osobą obcą...żałuje, że wtedy zabrałem ją do gildii...mogłem się z nią rozstać i pójść w swoją stronę...żałuje że ją spotkałem! - odparł Natsu. W tym momencie dało się słyszeć trzask tłuczonego szkła. Wszyscy spojrzeli w tamtą stronę i pobledli. Stała tam Lucy. Patrzyła się na ziemie a z jej oczu ciekły łzy. 
- Lucy nie słuchaj go on po prostu...- zaczęła Mira z troską jednak blondwłosa jej przerwała.
- N-nie tłumaczcie...z-zawsze czułam że to n-nie jest m-moje miejsce...czułam że j-jestem zbyt słaba na należenie do tej gildii...m-mierzyłam za wysoko i teraz nareszcie  to z-zrozumiałam...zawsze musieliście mnie obraniać, a j-ja nigdy nie mogłam obronić was i r-r-rozumiem postawę Natsu...chcę jednak, żebyście wiedzieli, że te 9 lat z wami, nawet te 7 spędzone na wyspie były najcudowniejsze na świecie i...kocham was, kocham Fairy Tail! GOMENASAI! - krzyknęła wciąż płacząc. Po tych słowach wybiegła. Levi, Wendy i Cana upadły na kolana z płaczem. Z resztą wszyscy zaczęli się wzruszać, a wszystkie dziewczyny bez wyjątku płakały. Jedynie Natsu stał niewzruszony i obojętnie wpatrywał się w drzwi z których dobiero wybiegła Heartfilia.
-BAKA! Jak mogłeś!? - wrzasnęła Erza uderzając go z plaskacza w twarz.
- Natsu...ehh wiedziałem, że nie powinienem tego odkładać na później...Lucy tamtego dnia wpadła do rzeki i straciła pamięć...nie pamiętała tego co jej opowiedziałem...nie okłamała cię bo sama cię nie znała - odparł Hayate powstrzymując łzy. Natsu spojrzał na niego oszołomiony. A więc znowu okazał się skończonym idiotą! Popełnił najgorszy błąd w życiu. Pędem wybiegł do jej domu. Miał nadzieję, że tam ją zastanie. Mylił się. Właścicielka zawiadomiła ją, że już się wyniosła. Na zawsze, jednak prosiła by trzymała dla niej mieszkanie na wypadek gdyby za kilka lat powróciła. Szukał jej po całym mieście, na stacji. Dosłownie wszędzie. Niestety bez skutku. Załamany wrócił do gildii.
- I co!? Natsu no powiedz coś! - krzyknęli wszyscy. Natsu opadł na krzesło i schował twarz w dłonie rozpłakując się na dobre.
-ODESZŁA!



*Tadamm* Długo mnie nie było, ktoś o mnie jeszcze pamięta? Hehe. Nie wiem czy mi wyszedł ten rozdział, czy nie pozostawiam wam wszelkie opinie ♥ ♥ To opowiadanie będzie krótkie, już nawet mam je skończone, ale w czasie mojej nieobecności napisałam już sporo kolejnego więc nie mam zamiaru zamykać tego bloga i mama nadzieję że zostaniecie ze mną ^^ Komentujcie proszę :') I zapraszam na mojego drugiego bloga o FT gruviajerzanalu.blogspot.com. Tam też przydałoby mi się kilku czytelników gihi. A więc jeszcze tylko...TADAIMA MINNA!! ♥♥♥
//Lucy


czwartek, 16 kwietnia 2015

Kochani!

Niestety to nie jest rozdział jednak chciałam was bardzo, bardzo przeprosić. Nie wiem kiedy się pojawi rozdział na tym blogu ale postaram się jak najszybciej, natomiast na drugim (gruviajerzanalu.blogspot.com) jestem w trakcie pisania więc jest OK. 
Naturalnie o was nie zapomniałam, wręcz przeciwnie jednak ostatnio tyle się działo, że o matko!
Ta notka taka krótka, ale dobrze wiem, że wam się długich informacji o autorze czytać nie chce, więc piszę krótko i na temat. Moi drodzę cierpliwości! Najwyżej uznajmy, że zawiesiłam tego bloga a przenieśmy się na drugiego ^^
Do następnego!
//Lucy

sobota, 3 stycznia 2015

Rzozdział 11
"Młodszy brat..."



-Dobra dziewczynka..tęskniłem kochanie...-powiedział z przeraźliwym uśmiechem i puścił ją.Lucy upadła bezwładnie na podłogę z płaczem.Czarnooki złapał ją za włosy,a ona tylko jęknęła nawet na niego nie patrząc.Po chwili szamotania zmusił ją żeby spojrzała w jego oczy.Tego się obawiała...wiedziała co ją czeka i po jakimś czasie stało się.Lucy za nic nie mogła opuścić z niego wzroku.Zaczęła się wić przeraźliwie po podłodze i jeszcze przeraźliwiej wrzeszczeć.Coraz głośniej...coraz dłużej...aż w końcu przestał.(Magia spojrzenia jak coś dop.aut)Wszyscy byli tak zszokowani,że nawet nie mogli się ruszyć.Różowowłosy nachylił się nad nią i pocałował w czoło.Ona płakała.
-Nie chciałem ci tego zrobić,ale niestety mnie do tego zmusiłaś...musiałem ci się odpłacić za tą bliznę.Pamiętasz ją jeszcze?To było w dniu...
-W dniu w którym od ciebie uciekłam!Myślałam że jesteśmy przyjaciółmi...nawet nie wiedziałam że jesteś magiem...Pamiętasz co ty mi chciałeś zrobić wbrew mojej woli? Chciałeś mnie zgwałcić!Hayato...proszę.....jesteśmy już kwita...jestem pewna,że znajdziesz jakąś dziewczynę,a o mnie zapomnisz...-odparła załamana i z nadzieją.
-Kiedy ja chcę ciebie!Mój starszy brat nie jest ciebie godzien rozumiesz?Ja dam ci szczęście...-rzekł chłopak jednak zauważalne wcześniej zło znikło,a na jego miejscu pojawiła się bezradność,żal i skrucha.
-Starszy...brat?Nawet nie wiedziałam że masz brata...a zresztą ja nie mam pojęcia kim on jest!Skąd mam niby wiedzieć który jest lepszy?Ja zresztą kocham innego!-wrzasnęła wściekła blondynka.Nawet Hayato sie wystraszył.Po chwili jednak wstał i pomógł jej się podnieść i spojrzał jej głęboko w oczy.
-Natsu Dragneel...mój starszy brat który nic o mnie nie wie...czy to jego kochasz?-zapytał stanowczo.
-Nie możliwe...Natsu nie ma rodzeństwa...wiedziałabym o tym!Lucy kim on jest!?Nie podoba mi sie to...-wtrąciła się Lisanna.
-Wybaczcie...nie przedstawiłem się...Jestem hayato Humaru,młodszy brat Natsu Dragneel'a z innego ojca,oraz przyjaciel Lucy.-powiedział z uśmiechem podobnym do uśmiechu Natsu.Lucy zarumianiła się odrobinę a Hayato widząc to cicho sie zaśmiał.
-A więc Hayato...czego u nas szukasz?Moje dzieci na pewno są tego ciekawe-jednak Hayato nawet go nie zauważył jedynie usłyszał.Zaczął rozglądać się na boki a po gildii rozniósł się śmiech,nawet Lucy sie śmiała.Mistrz poczuł się znieważony i jego ręka się powiększyła,że dosięgła Hayato i wbiła go w ziemie.Reszta wybuchła głośniejszym śmiechem.
-Przepraszam...to chyba proste...postanowiłem wreszcie poznać brata i spotkać przyjaciółkę którą tak bardzo skrzywdziłem...-w tym momencie Hayato przytulił się do Lucy.Ona próbowała mu sie początkowo wyrwać ale w końcu dała za wygraną.-Wybacz mi proszę za to jak cię potraktowałem tamtego dnia i dzisiejszego...wtedy byłem pijany, a teraz byłem zły za tą bliznę i...- chłopak nie dokończył, ponieważ Lucy odwzajemniła jego uścisk.
- Wybaczam...- wyszeptała mu do ucha, a ten uśmiechnął się najszerzej, jak tylko potrafił. Na ten widok reszta gildii, razem z mistrzem wybuchła śmiechem.
-Z jednym Natsu sobie nie umiwmy poradzić, a co dopiero z dwoma?- zaśmiał się mistrz.
- Chcesz do nas dołączyć? Zostać członkiem najsilniejszej gildii w Fiore, Fairy Tail? - zapytała Mirajane.
-Aye! - Mira zrobiła mu czerwony znak na ramieniu, a Lucy widząc to posmutniała. W końcu wyglądał jak jej ukochany, a na dodatek zrobił sobie znak tego samego koloru, w tym samym miejscu. Tak go przypominał...z tych rozmyślań wyrwał ją Happy, który podał jej chusteczkę. Obejrzała się po gildii, a wszyscy patrzyli tylko na nią. W końcu zrozumiała. Była tak zamyślona, że nie zauważyła jak łzy spływały po jej policzkach. Happy również się rozpłakał i przytulił do niej. Ona również go objęła. Płakali oboje. Reszta gildii na ten widok wzruszyła się, nawet Hayato. Wszyscy, oprócz Lisanny.
- Z czego niby robicie takie zamieszanie, co? - zapytała białowłosa. Reszta spojrzała na nią pytająco.
- Może z tego, że ty nie kochasz Natsu, a Lucy owszem. To co ty do niego czujesz, to nie miłość, lecz obsesja. Od małego starałaś się go zmusić, żeby stanął z tobą przed ślubnym kobierce, a kiedy wróciłaś z Edolas to wszystko stało się jeszcze silniejsze! A fakt jest taki, że Natsu zgodził się na ten ślub tylko po to, żebyś się od niego odczepiła! Czyli innymi słowy jesteś zwykłą suką, która zabiera swojej towarzyszce z gildii ukochanego! Zwykła świnia! Kanalia! Jesteś zerem! - wrzasnął happy. Nikt nigdy wcześniej nie widział go w takim stanie. Patrzyli na niego z przerażeniem, tym bardziej, że Lisanna sie nieźle wściekła.
- T-ty wstrętny kocurze! Jak śmiesz tak zwracać się do swojej matki! - wrzasnęła i wyglądała teraz jak Erza, której wytrącono ciasto truskawkowe, albo Lucy, która podczas walki Natsu i Gray'a oberwie krzesłem, stołem itd. W każdym przypadku trzeba jak najszybciej uciekać. Happy jednak sie nie bał. Zeskoczył z kolan Lucy i podszedł do niej kilka kroków, jednak nie za blisko, żeby wyglądało efektywniej.
- Ja mam już tatę i mamę! Nawet jeśli ty byłaś przy moich narodzinach to i tak nie traktuje cię jak kogoś dla mnie bliskiego! Toleruje cię tylko dlatego, że należymy do tej samej gildii! To Lucy jest moją mamą i zawsze nią będzie! - wrzasnął najgłośniej jak potrafił. Lisanne wytrąciło to z równowagi. Chwyciła za wazon, który stał obok niej na stole. Był jeszcze wypełniony wodą. Happy zakrył łapkami twarz, czekając na ból. Usłyszał rozbijające się szkło, jednak nic nie poczuł. Nic oprócz delikatnych ramion obejmujących go. Otworzył oczy i zobaczył zakrwawioną na głowie Lucy. Była nieprzytomna, a krew spływała po jej delikatnej twarzy. Jej włosy miały szkarłatną barwę, taką jak włosy Erzy i tylko gdzieniegdzie widniała ich naturalna barwa.
- LUCY!!!! - wrzasnęli wszyscy członkowie gildii. Pędem zanieśli ją do skrzydła szpitalnego. Dziewczyna nie dawała znaków życia. Jej puls był ledwo wyczuwalny. Wendy jak najszybciej zaczęła ją ratować. Ułożyła dłonie nad jej twarzą i po chwili nad nią uniosła się błękitna aura. Trwało to około dwóch godzin, aż wreszcie niebieskowłosa upadła obok śpiącej blondynki ocierając pot z czoła.
- Udało się...niech odpoczywa, wrócimy jutro...- wysapała dziewczynka wychodząc razem z Hayatem, Happym, Erzą, Romeem i Juvią z pomieszczenia.Na zewnątrz czekali już zniecierpliwieni członkowie gildii.
- Co z nią? - zapytała Cana jako pierwsza.
- Już dobrze, ale jest strasznie słaba...nieźle oberwała i gdybym zwlekała chwilę dłużej to już by jej z nami nie było...- odpowiedziała i spojrzała na zawstydzoną Lisannę. W tym momencie Happy rozpłakał się i przytulił, do nieco zdziwionego tym faktem Hayato.
- To wszystko moja wina! Gdybym był taki jak Natsu to wcale nie musiałaby chronić mnie Lucy! Nie mogę patrzeć jak leży bezwładnie...tam powinienem leżeć ja! - wrzasnął załamany kocur.
- Posłuchaj Happy...gdybyś to ty oberwał, to już byś nie żył...tak dobre, a jednak większe od twojego ciało Lucy ledwo to wytrzymało, a co dopiero twoje? Nie martw się, bo ona niedługo się obudzi...- odparł Hayato posyłając mu swój uśmiech.
- Ja...przepraszam...n-nie chciałam skrzywdzić ani ciebie ani Lucy...zrozumiałam że masz całkowitą rację...to nie jest miłość...to obsesja...- odparła białowłosa. Tym razem exceed podleciał do niej i usiadł na jej ramieniu.
- Wybaczam ci...ja też nie powinienem cię obrażać, jednak musisz przyznać, że czasami zachowujesz się jak nasz wróg.- odpowiedział Happy i wszyscy zaczęli zabawę.
- A co z Grayem? Powinniśmy go zawiadomić o tym co tu zaszło!Zostawcie to mi! - krzyknęła Juvia po czym wybiegła z gildii a zaraz po niej Wendy niesiona przez Carle. Wreszcie trójka dziewczyn dotarła do chatki Natsu. W środku siedzieli chłopcy, którzy rozmawiali (chorzy).
- Nie wiemy czy Natsu...- zaczęła Carla jednak nie dokończyła bo Juvia wpadła do pomieszczenia.
- Gray-sama! - wrzasnęła niebieskowłosa. Chłopcy patrzyli na nią zdziwieni. Ich zdziwienie powiększyło się gdy Juvia została powalona na ziemie przez swoje towarzyszki...




Krótkie. Można powiedzieć że to filler nic sie nie działo ale...mam dla was bardzo dobrą wiadomość. W następnym odcinku albo jeszcze następnym zobaczymy jak mi się uda będzie się działooo.
Dziękuje wam za komentarze i przepraszam że tak długo musicie na mnie czekać ^^ Kocham i pozdrawiam <3
//Lucy

wtorek, 25 listopada 2014

Rozdział 10
"Baka"



      Gray,Juvia,Romeo,Wendy,Happy i Carla ruszyli do domu Salamandra nic nikomu nie mówiąc.Zresztą i tak nikt nie zauważył ich nieobecności bo zbyt zajęcie byli pocieszaniem Lucy,która wcale tego nie chciała.
-Ale jak mam być miła dla Lisanny skoro jej nienawidzę?A na dodatek jest współwinna rozpaczy Lucy...-powiedziała naburmuszona Juvia,a Carla i Wendy przytaknęły jej stanowczo.
-Wiecie...macie do wyboru jeszcze być miłym,ale tak żeby wyglądało,że jesteście miłe...-odpowiedział im zadowolony z siebie Gray.
-Nie do końca rozumiem...-odparła Carla.
-No na przykład pójdziecie z nią wybierać sukienkę chociaż będziecie jej doradzać najbrzydszą,albo niby to przypadkiem wylejecie na nią coś do picia...wiecie to wy jesteście dziewczynami i to wy macie te swoje sbosoby.-wyjaśnił Fullbuster.
-Masz racje...coś wymyślimy...-powiedziała Wendy i razem z Juvią i Carlą przybiły piątkę co trochę speszyło osobników płci przeciwnej.Po jakimś czasie cała szóstka stała już przed drzwiami Salamandra.
-Powodzenia dziewczyny!-odparli chłopcy chowając się za krzaki.Dziewczyny natomiast podeszły do drzwi i po chwili Juvia zapukała.Otworzyła jej naturalnie Lisanna zadowolona że wreszcie jest z Natsu który nawet w najmniejszym stopniu nie podzielał jej szczęścia.Nie miał jednak serca jej o tym mówić.
-Ohayou Lisanno!-krzyknęły chórkiem i gdyby nie fakt że robią to w ramach misji do już dawno by ją rozszarpały.
-Ohayou!Co was sprowadza no naszego domu?-w tej chwili białowłosa wbiła kolejny gwóźdź do trumny.Wendy musiała trzymać się bluzki Juvii żeby nie zrobić jej krzywdy.Wodna dziewczyna jednak nie była zdenerwowana wręcz przeciwnie...była spokojna jak nigdy.Wewnątrz jednak czuła się jakby Strauss była jej "rywalką w miłości".
-Postanowiłyśmy zabrać cię na przymiarkę sukni,a potem może pójdziemy na jakiś sok albo...ciasto jagodowe...będziesz musiała tylko uważać żeby się nie poplamić....-powiedziała niebieskowłosa ze sztucznym uśmiechem.
-Hm...wiecie że to całkiem niezły pomysł?Zgadzam się!-powiedziała białowłosa.-Kochanie ja wychodzę!I żeby mi tu był, porządek jak wrócę!-skierowała te słowa do Natsu i wyszła razem z przybyszkami.Natsu odetchnął z bezradnością i położył się na hamaku.Mimo że wyglądał na spokojnego i szczęśliwego...to tylko zwykłe pozory...A do tego wciąż widział wady Lisanny i porównywał je z Lucy która na jej tle wypadała jak anioł.Strauss wciąż nawijała o ich ślubie co doprowadzało go do szału.Lucy natomiast zawsze potrafiła go rozśmieszyć i zaskakiwała go na każdym kroku i nawet jeśli go biła albo na niego krzyczała to zawsze obracali to w żart.Lisanna gdy tylko weszła do mieszkania zaczęła narzekać na bałagan i brak jedzenia,a Lucy uśmiechnęłaby się tylko,posprzątała i zrobiła do jedzenia coś  zniczego po czym wspólnie by to zjedli żartując i śmiejąc się.Przemyślenia Smoczego Zabójcy przerwało głośne wejście chłopców,którzy już na starcie przewrócili się o różne rzeczy.Różowowłosy zaśmiał się głośno i pomógł im wstać.
-To pułapka na takich intruzów jak wy!-powiedział żartobliwie.
-Ja też jestem intruzem!?Świetnie!W takim razie wynoszę się stąd i zamieszkam z Lucy która na pewno nie nazwie mnie intruzem!Wybaczcie mi ale jednak nie potrafie...wracam do gildii...-powiedział rozzłoszczony Happy jednak zatrzymał go Gray.
-Weź ze sobą Romea...musze z nim poważnie porozmawiać więc zmukajcie i nie marwcie się...nie zrobie mu krzywdy...-powiedział Gray,a Romeo i Happy ze spuszczonymi głowami poszli do Fairy Tail.
-Co się im stało?A szczególnie Happy'emu?-zapytał zdziwiony Natsu.
-Baka!Baka!Baka!-wrzasnął Mag Lodu.-Mam jedynie nadzieje że dziewczyny nie rozszarpią twojej ukochanej...
-Niby dlaczego miałyby to zrobić?I dlaczego mówisz o niej że jest moją ukochaną?-zapytał Dragneel.
-Miałyby to zrobić za cierpienie pewnej osoby,a nazywam ją woją ukochaną bo bierzesz z nią ślub czyż nie?-mówił coraz bardziej wkurzony granatowłosy.
-Nie wiem dlaczego sięna to zgodziłem...Nie kocham jej...kocham Lucy!!!!-wrzasnął różowowłosy a Gray cofnął się o krok w tył oszołomiony.
-Jak to...kochasz Lucy?
-Tak jakoś wyszło...wciąż mam ochotę z nią przebywać...kocham jej uśmiech,zapach,piękne duże brązowe oczy,jej śliczne blond włosy...kocham to że za wszelką cenę chce pomagać innym i nigdy się nie poddaje...kocham w niej dosłownie wszystko Gray...ale ona niestety tego nie odwzajemnia dlatego zgodziłem się na ślub z Lisanną...-powiedział Natsu,a na jego twarzy pojawił się mały rumieniec.Gray uśmiechnął się do siebie jednak po chwili ten uśmiech znikł gdy przypomniał sobie o cierpieniu jaki zadał Lucy...
W tym samym czasie...
   Dziewczyny były już po wybieraniu sukni.Niestety Lisanna nie zgodziła się na brzydką suknie którą starały się jej wcisnąć,lecz kupiła naprawdę piękną.W tej chwili siedziały w kawiarence i jadły ciasto jagodowe.
-Dziękuje wam że ze mną poszłyście,ale tamta suknia co mi chciałyście ją wcisnąć była naprawde ochydna...-powiedziała rozbawiona Lisanna.dziewczyny nie miały najmniejszej ochoty do śmiechu.Miały nadzieje że ich posłucha i kupi ją jednak ona wybrała suknie marzeń i to dokładnie taką jaką Lucy miała na sobie w dniu Igrzysk Magicznych podczas pojedynku Miry i Jenny.
-Naprawdę tak uważasz?Bo nam się podobała...a dlaczego wzięłaś akurat TĄ sukienkę?-zapytała Juvia.
-Żeby pokazać Natsu że wyglądam w niej lepiej niż Lucy.Wreszcie mi się udało ją pokonać!Natsu jest mój a ona może sobie tylko pomarzyć o byciu z nim.Natsu nie chciałby takiej pustej laleczki...znaczy ja nic do niej nie mam ale od Natsu wara on jest mój!-W tym momencie wbiła ostatni gwóźdź do trumny.
-Chyba już nie będe jadła tego ciasta i pójdę go odnieść...-stwierdziła Juvia.Niebieskowłosa wstała i będąc obok Lisanny niby to przypadkiem się potknęła i rzuciła ciasto prosto w jej twarz.To była dla dziewczyn niezapomniana chwila tym bardziej że Wendy z zamiarem "pomocy" wylała na nią sok poziomkowy,a gdyby tego było mało Carla rozmazała te wszystkie plamy na jej ulubionej białej sukience.
-Naprawde cię przepraszamy...nie umiemy pomagać...-powiedziała Carla z diabelskim uśmiechem który pojawił się również na twarzy przyjaciółek.
-Oh nie przejmujcie się...wróćmy do gildii bo tam Mira zawsze trzyma zapasowe ubrania,a przy okazji będe mogła pochwalić się wszystkim!Na co czekacie!?Idziemy!!-Lisanna pociągnęła za sobą zszokowane dziewczyny.Nie tego się spodziewały...fakt były dumne z tego jak ją załatwiły,ale w gildii jest płacząca Lucy...
-A może lepiej wróćmy do twojego domu?-zapytała zmieszana Wendy.
-Żartujesz!?Nie mam tam jeszcze ubrań!-odpowiedziała białowłosa.
-Wendy mówiła o twoim domu nie domu Natsu!Jego dom jest tylko jego i Happy'ego a jeśli miałby należeć do kogoś innego to tylko do Lucy!-wrzasnęła Carla jednak Lisanna nawet nie zwróciła na to uwagi bo właśnie przekroczyła próg gildii.
-Miruś!Daj mi coś na zmianę!-Mira bez słowa poszła na zaplecze i przyniosła jej ochydną czarną sukienkę a reszta członków Fairy Tail zasłaniała Lucy uśmiechając się głupio.Lisanna skierowała sie do łazienki i po jakimś czasie wyszła kątem oka zauważając zapłakaną blondynkę.
-Wiedziałam że coś mi tu nie gra!Cały czas ją kryliście dlatego byliście tacy sztywni!-wrzasnęła Lisanna a Lucy w tym momencie stanęła przed nią.
-Gratulację...-wyszeptała wycierając nowy potok łez.
-Nie musisz udawać...wiem że mnie w tej chwili nienawidzisz,ale musisz pogodzić się z tym że to ja wygrałam-odparła zadowolona białowłosa.Było jej jednak przykro widzieć przyjaciółkę w takim stanie.
-Masz racje...nie powinnaś jednak traktować Natsu jak przedmiot o który walczyłaś...faktem jest że kocham Natsu i wreszcie potrafie się do tego przyznać i mimo że to nie ja będe towarzyszką jego życia to cieszę się że to właśnie ty otoczysz go miłością której ja niestety nie mogłam mu dać...-powiedziała a Lisanna przytuliła ją co wprawiło wszystkich w niezłe osłupienie.W tym samym momencie jednak do gildii wszedł chłopak z którego wręcz czuło się zło.Na pierwszy rzut oka wyglądał jak Natsu ponieważ miał różowe włosy.Miał czarne oczy i dziwną ranę na twarzy.Bez żadnego słowa kierował się ku Lucy która z przerażeniem stawiała kilka kroków w tył.Chwyciła swój bicz i już chciała go uderzyć ale przybysz z prędkością światła stał tuż przed nią ściskając ją za szyję.Gajeel i Erza już mieli go zaatakować ale Lucy zatrzymała ich gestem ręki.
-T-to nie ma s-sensu...on j-jes t-tak silny j-jak N-Natsu...nie macie z-z nim s-szans-wyjąkała nieudolnie,a wszyscy patrzyli na to z osłupieniem.Gdyby byli tu Natsu i Gray...oni nie dali by jej skrzywdzić...


     Wybaczcie że tak długo to trwało no ale wiecie...szkoła xDD Zostawiam was w takiej niepewności Lucy jest zła hahahahPostaram się dodać kolejny rozdział już niedługo :p
Pozdrawiam
~Lucy

poniedziałek, 17 listopada 2014

Ohayo minna!

Zapraszam was bardzo gorąco na mojego nowego bloga także o tematyce Fairy Tail!! Mam nadzieje że poczytacie i będziecie komentować.Jest to blog Gruvia,Jerza i Nalu ;#3
Pozdrawiam!
http://gruviajerzanalu.blogspot.com/
~Lucy

wtorek, 4 listopada 2014

Rozdział 9
"No dobrze,już dobrze...zgadzam się!"



Lucy na samą myśl o wypiciu sake.które trzymała w ręce rozbolała głowa.Po chwili zobaczyła jak na końcu baru siedział Natsu rozmawiając z Lisanną i już miała do niego podejść gdy Erza,Cana,Levy,Wendy,Juvia,Happy,Carla,Gray i Gajeel przeciągnęli ja na drugą stronę baru gdzie była Mira.
-Lucy-san tak sie ciesze że wróciłaś!Wybacz mi prosze...zrozum Juvia była po prostu zazdrosna o panicza Gray'a i tak jakoś wyszło...-powiedziała Juvia przytulając blondwłosą.
-Nie przejmuj sie tym tak Juvia i mów mi po prostu Lucy...jesteśmy w końcu przyjaciółkami,a zresztą Gray jest twoim chłopakiem więc dlaczego mówisz do niego per'paniczu?-zapytała rozbawiona.
-Dla ciebie Lucy-sa...Lucy przestanę...oczywiście o ile Gray mi na to pozwoli.
-Jasne że pozwole!Nawet sobie nie wyobrażasz ile musiałem ją o to prosić,a tobie udało sie od razu...jestem pełen podziwu.-odpowiedział Mag lodu i poczochrał obie dziewczyny po włosach tak jak to zwykł robić Gajeel.
-Nawet nie wiesz jak nam cie brakowało,Lucy...-powiedziała Erza i wszyscy po kolei jej przytaknęli.
-Oh przestańcie...wiecie ja po prostu...chce żebyście zachowywali się jakby nigdy nic sie nie stało dobrze?-zapytała niepewnie Lucy.Bez chwili zastanowienia wszyscy sie zgodzili.Dziewczyna uśmiechnęła sie tak słodko i szeroko że wszystkim natychmiast skojarzył sie Natsu.Po chwili Mirajane postawiła przed nosem blondwłosej czarną,mocną kawe z mlekiem i cukrem.
-To na kaca Lucuś...-powiedziała.Heartfilia z uśmiechem chwyciła za filiżankę i mimo iż była bardzo gorąca wypiła ją od razu po czym poczuła sie o niebo lepiej.
-A właśnie!Wy...wypiłyście moje sake...ja...teraz...ZABIJE WAS!!!!-wrzasnęła Cana i rzuciła sie w pościg za dziewczynami.One natomiast pod jej nieuwage schowały sie do schowka na miotły zaraz obok miejsca gdzie awędzili sobie Natsu z Lisanną.Musiały siedzieć cicho żeby Cana nie wiedziała gdzie sie schowały.Obie spoglądały na siebie przerażone,ale i troche rozbawione i co chwile było słychać wrzaski Cany i śmiechy reszty przyjaciół.
-Natsu!Obiecałeś!Nie możesz sie nagle wycofać!To jest nie fair!-wrzasnęła Lisanna i cała gildia ucichła.Dziewczyny w schowku również postanowiły przysłuchać sie ich rozmowie.
-Daj już spokój!-odparł zirytowany Natsu.
-Nie dam ci spokoju chyba że dotrzymasz obietnicy!
-Dobrze już dobrze...zgadzam się!-krzyknął Salamander.Lisanna przytuliła sie do "narzyczonego" a reszta gildii wydała z siebie szczęśliwy okrzyk.Wszyscy oprócz tej grupki po drugiej stronie baru.Każdy z nich wiedział co czuje do niego Lucy i do tej chwili byli pewni że Natsu odwzajemnia jej uczucia.Ale tak własnie było i Salamander sam nie wiedział dlaczego sie na to zgodził.Może miał po prostu jej dosyć?Mieli też nadzieje że Lucy tego nie słyszała.Naturalnie byli w błędzie.Lucy i Mira siedziały w tym schowku zszokowane.Z tym że z oczu blondwłosej lały się łzy.
Po chwili zakryła twarz w dłonie i głośno się rozpłakała.Mira przytuliła ją do siebie i sama sie rozpłakała.
-Wybacz mi...w końcu to twoja siostra i na pewno sie cieszysz...-powiedziała Magini Gwiezdnej Energii i po jakimś czasie spojrzała jej w oczy.Speszyła sie troche widząc jej zapłakaną twarz.
-Mylisz sie Lu...ja uważam że ich rzekoma miłość jest wymuszina i nie mam zamiaru nawet sie z tego cieszyć.Wręcz przeciwnie...a na dodatek gdy widze jak moja droga przyjaciółka cierpi to aż serce mi sie ściska ...pamiętasz swój pierwszy dzień tutaj?Było niezłe zamieszanie i mimo że zostałam przygnieciona przez Elfmana poczułam że sie zaprzyjaźnimy...to moje ulubione wspomnienia...
-Byłam twoją wielką fanką i marzyłam żeby cie spotkać,a co dopiero zostać twoją przyjaciółką...ale on...Natsu jeszcze dzisiejszego ranka powiedział że nic do niej nie czuje...że są zwykłymi przyjaciółmi...-w tym momencie Lucy wpadła w szał.Płakała,krzyczała i rozrzucała wszystko wokół po tym już i tak małym pomieszczeniu.Mira starała sie ją uspokoić ale bezskutecznie.Dziewczyna pogrążona była w rozpaczy.Gdyby nie Strauss już dawno by wybiegła.
-Natsu!Chodźmy do domu!Dzisiaj będe spała u ciebie!-krzyknęła Lisanna i razem z wkurzonym chłopakiem wyszła z gildii.
Gdy zniknęli już daleko jak na zawołanie Lucy wyrzuciła drzwi z zawiasów.Wszyscy patrzyli teraz w tamtą stronę,a blondwłosa już poza pomieszczeniem płakała i wrezszczała tak głośno jak sie da.Każdy starał sie ją uspokoić.Nie było osoby która widząc stan przyjaciółki sama nie rozpłakałaby się.teraz Lucy płacząc robiła taką rozróbę jak bijący sie chłopaki.Lucy Heartfilia była pogrążona w rozpaczy.
.
Lucy wciąż nie mogła dojść do siebie po przyjęciu oświadczyn Lisanny przez natsu.Nie miała pojęcia czy on zrobił to z miłości (bzdura) ,czy chciał  sie na niej zemścić za dzisiejszy poranek.Prawdziwa wersja była taka...że on sam nie znał powodu.Dziewczyna przestała już niszczyć wszystko na swojej drodze jednak wciąż płakała.
Teraz wszystko już było posprzątane.Lucy,Gray,Erza,Jellal,Erza,Juvia,Levy,Gajeel,Wendy,Romeo,Cana,Mira,Happy,Carla i Lily siedzieli jak zwykle przy stoliku.Nie potrafili sie jednak śmiać gdy widzieli napuchniętą od płaczu twarz swojej przyjaciółki,jej smutek i bezradność.
-Nie martw sie tym tak Lucy...na pewno znajdziesz kogoś kogo pokochasz równie mocno...-powiedziała Levy po długiej chwili milczenia.
-Nie próbujcie mnie pocieszać...ja wiem że może sie tego opierałam,ale ja kocham Natsu (chlip),jego piękny uśmiech (chlip),jego ciepło (chlip),jego chęć pomocy przyjaciołom za wszelką cenę (chlip),a przede wszystkim to jaki był cudowny!!!-krzyknęła dziewczyna i ponownie zaczęła głośno płakać.
-Ten drań nie zasługuje na twoje łzy i cierpienie Lucy...-powiedział Gray.Miał ochote skopać mu dupsko.
-Zgadzam sie Gray...myślę że najwidoczniej salamander nie był ciebie wart...jesteś naprawde piękna,dobra,miła i mimo że masz wiele wad to masz dobre i ogromne serce,a Salamander tego nie zauważył więc jego strata.Na pewno twój przyszły chłopak będzie z tobą bardzo szczęśliwy bo ty zawsze o wszystkich sie troszczysz.Gdybym cie wtedy zabił a mało brakowało,świat miałby jedną z najcudowniejszych dziewczyn mniej.-powiedział Gajeel.Pierwszy raz z jego ust wyszły takie piękne słowa więc zafascynowana Levy przytuliła sie do niego.Na jego twarzy pojawił sie niemały rumieniec przez co każdy uśmiechnął sie szeroko.Nawet Heartfilia.
-Ciesze sie że przynajmniej wam sie układa bo ja...nawet nie potrafie go znienawidzić!-odparła blondynka i ponownie pogrążyła sie w rozpaczy.W tym momencie wściekły Gray pociągnął za sobą Juvie,Wendy,Romea i dwa exceedy na zewnątrz.
-Co sie stało Gray?-zapytała juvia.
-Co sie stało?Mieliśmy sie cieszyć z powrotu Lucy,przecież mieliśmy ją za martwą!A ten dureń sprawił że jej widok sprawia nam tylko ból!-wrzasnął jeszcze bardziej rozgniewany Fullbuster.
-Masz całkowitą racje...mimo iż Natsu jest moim przyjacielem to teraz czuje do niego tylko zrezygnowanie i nie mam ochoty go widzieć!-dodał oburzony Happy,a Carla musiała go uspokajać.
-Mam tak samo...postanowiłem że musze sie z nim spotkać i spokojnie porozmawiać...i tu pojawiacie się wy!Wymyśliłem swoją strategie...
-Już sie boje...-odparła Wendy.
-A więc moja strategia polega na tym że dziewczyny zabiorą gdzieś Lisanne na wybieranie sukni czy coś a  my w tym czasie porozmawiamy sobie z naszą zapałką...
-A do czego ja ci będe potrzebny?-zapytał zdziwiony Romeo,a i cała reszta była ciekawa co on takiego wymyslił.
-To chyba proste...ty i Happy będziecie pilnować bym go nie zabił hahahahaha-zaśmiał sie Gray.Na twarzach przyjaciół pojawiło sie przerażenie.Mag Lodu jak zwykle ściągnął swoje ubrania pozostając jedynie w swoich niebieskich bokserkach do kolan.Juvia zaczęła skakać zachwycona.
-Możemy już ruszać PROSZĘ?!-zapytała zażenowana Carla a przyjaciele odpowiedzieli jej uśmiechem po czym wszyscy ruszyli do domku Natsu i (tymczasowo) Lisanny.


      Wreszcie!Nie miałam czasu żeby wstawić nowy rozdział a tu nagle nie poszłam do szkoły i pomyślałam że ucieszycie sie widząc że wstawiłam.Dziękuje wam że komentujecie bo to tylko zachęca mnie do dalszego pisania i mam nadzieje że nie przestaniecie :D Mam nadzieje że długość rozdziału jest odpowiednia.Jak tam u was w szkole?Ja chce wakacje albo chociaz ferie :o Pozdrawiam i zapraszam do komentowania!
P.S.Niedługo powinien pojawić sie nowy rozdział ale również One-shot NaLu którego zaczęłam pisać na lekcji i została mi już tylko końcówka.mam nadzieje że sie z tego cieszycie ;)
~Lucy

sobota, 4 października 2014

Rozdział 8
"Rozumiem...ty też masz mnie za potwora..."


Lucy gdy wstała poczuła ciepły oddech na swoich plecach,który przyprawiał ją o przyjemne dreszcze.Po chwili poczuła też jak Natsu obejmuje ją swoją ręką jakby chciał powiedzieć,że już nigdy jej nie wypuści.Heartfilia spojrzała na iego.Był taki słodki i spokojny,że dziewczyna uśmiechnęła sie pod nosem.Nie wiedząc dlaczego przytuliła sie do rozgrzanego torsu chłopaka.Jej serce waliło jak młot,a na twarzy pojawił sie lekki rumieniec.Czuła sie przy nim jednak bezpiecznie.Po jakimś czasie Lucy poczuła że niegdyś spokojny oddech chłopkaka  jest teraz szybki a jego serce wali mniej więcej jak jej.Wiedziała że już nie śpi i było jej bardzo głupio.Po chwili spojrzała jednak na niego.Jego twarz była oblana niemałym rumieńcem zmieszanym z cudownym,szerokim uśmiechem.Lucy zawstydziła sie jeszcze bardziej i również sie uśmiechając spuściła wzrok.Pewnie gdyby stała,upadłaby na podłogę z wrażenia.Natsu wyglądał teraz naprawde cudownie.
-Ohayo Lucy!-powiedział przytulając ją do siebie tak mocno że prawie nie mogła oddychać.-Obiecaj że już nigdy w życiu mnie nie zostawisz samego,słyszysz?-dodał Salamander zaciągając sie jej cudownym zapachem.
-O-obiecuje...pewnie chodziłeś na misje z Lisanną,prawda?-zapytała troche zazdrosna.
-Tak...ale to nie to samo co misje z tobą...ona cały czas robiła do mnie maślane oczy i wspominała o naszym ślubie...
-Masz zamiar sie z nią ożenić?!-wrzasnęła zszokowana (Houston,mamy problem! dop.aut).Gotowa była w tej chwili wybiec z mieszkania i zabić ją na oczach wszystkich.
-Nawet nie ma mowy hahaha! To by było piekło! Lubie ją i tyle...-odpowiedział uspokajając przy tym blondwłosą.
-Myślałam że już po mnie ale...Loke w ostatniej chwili przeniósł mnie do Świata Gwiezdnych Duchów ratując mi tym samym życie...przepraszam że sie o mnie martwiłeś...-odparła Lucy i spuściła oczy w dół.Natsu ponownie przytulił przyjaciółkę (yhyy dop.aut) i rozpłakał sie. -Natsu...-wyszeptała dziewczyna również mocno go przytulając.
-Chodź opatrze ci tą rane na twarzy...-powiedział ciągnąc ją za sobą do łazienki.
-Rane?A co sie stało?Ktoś mnie pobił?-zapytała zszokowana.
-Hahaha!Pobiłaś sie z taką grubą babą chociaż nie wiem dokładnie z jakiego powodu...-Lucy uśmiechnęła sie jedynie pod nosem i usiadła na wannie.Natsu zmoczył mały ręcznik i już miał go przyłożyć do jej rany,gdy zobaczył na jej twarzy grymas.Dziewczyna na samą myśl chciała syczeć z bólu i płakać w końcu Mirajane już jej wystarczająco pomogła...Ale Dragneel odebrał to inaczej.Odszedł od niej kilka kroków i rzucił ręcznik na ziemie.Lucy spojrzała na niego ze zdziwieniem
-Rozumiem...ty też masz mnie za potwora...-odparł Mag Ognia i wyszedł z łazienki.Lucy usłyszała jedynie trzask okna przez które wyskoczył różowowłosy.Dziewczyna wiedziała dlaczego tak zareagował...Za każdym razem kiedy ktokolwiek nazwał go potworem on cierpiał.No ale co sie im dziwić?Smoczy Zabójca jadł ogień i był naprawde wytrzymały.Nawet dostając tysiące ciosów które innych by już wykończyły,on po chwili wstawał,a jeśli posilił sie ogniem to był już w pełni sił i skory do ponownej walki.Przez całe życie słyszał że jest potworem i bardzo go to bolało.To nie były wyzwiska Gray'a : "Zapałko" , "Żarówo" , "Ogniczku" itd. To było coś dla niego bolesnego.Lucy westchnęła ciężko i sama opatrzyła swoją ranę.Po chwili wzięła swoją ukochaną,gorącą kąpiel i ubrała sie do wyjścia.Nawet nic nie jadła bo tak jej sie do niego śpieszyło.Tak była tym zajęta że zupełnie zapomniała o wydarzeniach minionych dni.Szła szybko jakby ją ktoś gonił.Już po chwili znalazła sie przed Fairy Tail.Troche zdyszana i z bolącą głową pchnęła wielkie drzwi do gildii.Wszędzie był o dziwo porządek,porozwieszane były balony i różne ozdoby.Heartfilia nawet nie zwróciła na to uwagi.Teraz ważny był jedynie Salamander i to że jak najszybciej musi go przeprosić.Rozejrzała sie po pomieszczeniu nie zauważając nawet jak cała gildia zbliża sie do niej.Cała oprócz Natsu i Lisanny,która jak zwykle namawiała go na ślub.
-LUCY!!!!-wrzasnęła cała gromadka i rzuciła sie na nią z uściskami itd.Nawet Drużyna Gromowładnych,wszyscy mistrzowie itd.
-C-co soe dzieje?-zapytała troche zszokowana.
-Z okazji twojego powrotu do żywych urządziliśmy małą imprezkę...-odparł Mistrz Macarov przytulając sie do Lucy.
-Nawet gdybym nie wróciła znaleźlibyście powód do imprezowania...-powiedziała troche zażenowana.Była jednak szczęśliwa że wreszcie mogła wrócić do normalności o ile tak można nazwać tą gildie.
-I o to właśnie chodzi Luśka!!!-wrzasnęła już troche pijana Cana i na siłe wepchnęła jej butelkę po czym wszyscy zaczęli sie bawić.




Od razu przepraszam że znowu długo nie dodawałam rozdziału ale bywa :D Ten art nie jest powiązany z opowiadaniem ale jest taki śliczny że musiałam wstawić xDD Jak tam u was wogóle? Ja tu cały dzień na kompie siedze co już mi sie nudzić zaczyna hahah. Prosze komentujcie bo to mnie tylko zachęca do dalszego pisania.Pozdrawiam!