wtorek, 25 listopada 2014

Rozdział 10
"Baka"



      Gray,Juvia,Romeo,Wendy,Happy i Carla ruszyli do domu Salamandra nic nikomu nie mówiąc.Zresztą i tak nikt nie zauważył ich nieobecności bo zbyt zajęcie byli pocieszaniem Lucy,która wcale tego nie chciała.
-Ale jak mam być miła dla Lisanny skoro jej nienawidzę?A na dodatek jest współwinna rozpaczy Lucy...-powiedziała naburmuszona Juvia,a Carla i Wendy przytaknęły jej stanowczo.
-Wiecie...macie do wyboru jeszcze być miłym,ale tak żeby wyglądało,że jesteście miłe...-odpowiedział im zadowolony z siebie Gray.
-Nie do końca rozumiem...-odparła Carla.
-No na przykład pójdziecie z nią wybierać sukienkę chociaż będziecie jej doradzać najbrzydszą,albo niby to przypadkiem wylejecie na nią coś do picia...wiecie to wy jesteście dziewczynami i to wy macie te swoje sbosoby.-wyjaśnił Fullbuster.
-Masz racje...coś wymyślimy...-powiedziała Wendy i razem z Juvią i Carlą przybiły piątkę co trochę speszyło osobników płci przeciwnej.Po jakimś czasie cała szóstka stała już przed drzwiami Salamandra.
-Powodzenia dziewczyny!-odparli chłopcy chowając się za krzaki.Dziewczyny natomiast podeszły do drzwi i po chwili Juvia zapukała.Otworzyła jej naturalnie Lisanna zadowolona że wreszcie jest z Natsu który nawet w najmniejszym stopniu nie podzielał jej szczęścia.Nie miał jednak serca jej o tym mówić.
-Ohayou Lisanno!-krzyknęły chórkiem i gdyby nie fakt że robią to w ramach misji do już dawno by ją rozszarpały.
-Ohayou!Co was sprowadza no naszego domu?-w tej chwili białowłosa wbiła kolejny gwóźdź do trumny.Wendy musiała trzymać się bluzki Juvii żeby nie zrobić jej krzywdy.Wodna dziewczyna jednak nie była zdenerwowana wręcz przeciwnie...była spokojna jak nigdy.Wewnątrz jednak czuła się jakby Strauss była jej "rywalką w miłości".
-Postanowiłyśmy zabrać cię na przymiarkę sukni,a potem może pójdziemy na jakiś sok albo...ciasto jagodowe...będziesz musiała tylko uważać żeby się nie poplamić....-powiedziała niebieskowłosa ze sztucznym uśmiechem.
-Hm...wiecie że to całkiem niezły pomysł?Zgadzam się!-powiedziała białowłosa.-Kochanie ja wychodzę!I żeby mi tu był, porządek jak wrócę!-skierowała te słowa do Natsu i wyszła razem z przybyszkami.Natsu odetchnął z bezradnością i położył się na hamaku.Mimo że wyglądał na spokojnego i szczęśliwego...to tylko zwykłe pozory...A do tego wciąż widział wady Lisanny i porównywał je z Lucy która na jej tle wypadała jak anioł.Strauss wciąż nawijała o ich ślubie co doprowadzało go do szału.Lucy natomiast zawsze potrafiła go rozśmieszyć i zaskakiwała go na każdym kroku i nawet jeśli go biła albo na niego krzyczała to zawsze obracali to w żart.Lisanna gdy tylko weszła do mieszkania zaczęła narzekać na bałagan i brak jedzenia,a Lucy uśmiechnęłaby się tylko,posprzątała i zrobiła do jedzenia coś  zniczego po czym wspólnie by to zjedli żartując i śmiejąc się.Przemyślenia Smoczego Zabójcy przerwało głośne wejście chłopców,którzy już na starcie przewrócili się o różne rzeczy.Różowowłosy zaśmiał się głośno i pomógł im wstać.
-To pułapka na takich intruzów jak wy!-powiedział żartobliwie.
-Ja też jestem intruzem!?Świetnie!W takim razie wynoszę się stąd i zamieszkam z Lucy która na pewno nie nazwie mnie intruzem!Wybaczcie mi ale jednak nie potrafie...wracam do gildii...-powiedział rozzłoszczony Happy jednak zatrzymał go Gray.
-Weź ze sobą Romea...musze z nim poważnie porozmawiać więc zmukajcie i nie marwcie się...nie zrobie mu krzywdy...-powiedział Gray,a Romeo i Happy ze spuszczonymi głowami poszli do Fairy Tail.
-Co się im stało?A szczególnie Happy'emu?-zapytał zdziwiony Natsu.
-Baka!Baka!Baka!-wrzasnął Mag Lodu.-Mam jedynie nadzieje że dziewczyny nie rozszarpią twojej ukochanej...
-Niby dlaczego miałyby to zrobić?I dlaczego mówisz o niej że jest moją ukochaną?-zapytał Dragneel.
-Miałyby to zrobić za cierpienie pewnej osoby,a nazywam ją woją ukochaną bo bierzesz z nią ślub czyż nie?-mówił coraz bardziej wkurzony granatowłosy.
-Nie wiem dlaczego sięna to zgodziłem...Nie kocham jej...kocham Lucy!!!!-wrzasnął różowowłosy a Gray cofnął się o krok w tył oszołomiony.
-Jak to...kochasz Lucy?
-Tak jakoś wyszło...wciąż mam ochotę z nią przebywać...kocham jej uśmiech,zapach,piękne duże brązowe oczy,jej śliczne blond włosy...kocham to że za wszelką cenę chce pomagać innym i nigdy się nie poddaje...kocham w niej dosłownie wszystko Gray...ale ona niestety tego nie odwzajemnia dlatego zgodziłem się na ślub z Lisanną...-powiedział Natsu,a na jego twarzy pojawił się mały rumieniec.Gray uśmiechnął się do siebie jednak po chwili ten uśmiech znikł gdy przypomniał sobie o cierpieniu jaki zadał Lucy...
W tym samym czasie...
   Dziewczyny były już po wybieraniu sukni.Niestety Lisanna nie zgodziła się na brzydką suknie którą starały się jej wcisnąć,lecz kupiła naprawdę piękną.W tej chwili siedziały w kawiarence i jadły ciasto jagodowe.
-Dziękuje wam że ze mną poszłyście,ale tamta suknia co mi chciałyście ją wcisnąć była naprawde ochydna...-powiedziała rozbawiona Lisanna.dziewczyny nie miały najmniejszej ochoty do śmiechu.Miały nadzieje że ich posłucha i kupi ją jednak ona wybrała suknie marzeń i to dokładnie taką jaką Lucy miała na sobie w dniu Igrzysk Magicznych podczas pojedynku Miry i Jenny.
-Naprawdę tak uważasz?Bo nam się podobała...a dlaczego wzięłaś akurat TĄ sukienkę?-zapytała Juvia.
-Żeby pokazać Natsu że wyglądam w niej lepiej niż Lucy.Wreszcie mi się udało ją pokonać!Natsu jest mój a ona może sobie tylko pomarzyć o byciu z nim.Natsu nie chciałby takiej pustej laleczki...znaczy ja nic do niej nie mam ale od Natsu wara on jest mój!-W tym momencie wbiła ostatni gwóźdź do trumny.
-Chyba już nie będe jadła tego ciasta i pójdę go odnieść...-stwierdziła Juvia.Niebieskowłosa wstała i będąc obok Lisanny niby to przypadkiem się potknęła i rzuciła ciasto prosto w jej twarz.To była dla dziewczyn niezapomniana chwila tym bardziej że Wendy z zamiarem "pomocy" wylała na nią sok poziomkowy,a gdyby tego było mało Carla rozmazała te wszystkie plamy na jej ulubionej białej sukience.
-Naprawde cię przepraszamy...nie umiemy pomagać...-powiedziała Carla z diabelskim uśmiechem który pojawił się również na twarzy przyjaciółek.
-Oh nie przejmujcie się...wróćmy do gildii bo tam Mira zawsze trzyma zapasowe ubrania,a przy okazji będe mogła pochwalić się wszystkim!Na co czekacie!?Idziemy!!-Lisanna pociągnęła za sobą zszokowane dziewczyny.Nie tego się spodziewały...fakt były dumne z tego jak ją załatwiły,ale w gildii jest płacząca Lucy...
-A może lepiej wróćmy do twojego domu?-zapytała zmieszana Wendy.
-Żartujesz!?Nie mam tam jeszcze ubrań!-odpowiedziała białowłosa.
-Wendy mówiła o twoim domu nie domu Natsu!Jego dom jest tylko jego i Happy'ego a jeśli miałby należeć do kogoś innego to tylko do Lucy!-wrzasnęła Carla jednak Lisanna nawet nie zwróciła na to uwagi bo właśnie przekroczyła próg gildii.
-Miruś!Daj mi coś na zmianę!-Mira bez słowa poszła na zaplecze i przyniosła jej ochydną czarną sukienkę a reszta członków Fairy Tail zasłaniała Lucy uśmiechając się głupio.Lisanna skierowała sie do łazienki i po jakimś czasie wyszła kątem oka zauważając zapłakaną blondynkę.
-Wiedziałam że coś mi tu nie gra!Cały czas ją kryliście dlatego byliście tacy sztywni!-wrzasnęła Lisanna a Lucy w tym momencie stanęła przed nią.
-Gratulację...-wyszeptała wycierając nowy potok łez.
-Nie musisz udawać...wiem że mnie w tej chwili nienawidzisz,ale musisz pogodzić się z tym że to ja wygrałam-odparła zadowolona białowłosa.Było jej jednak przykro widzieć przyjaciółkę w takim stanie.
-Masz racje...nie powinnaś jednak traktować Natsu jak przedmiot o który walczyłaś...faktem jest że kocham Natsu i wreszcie potrafie się do tego przyznać i mimo że to nie ja będe towarzyszką jego życia to cieszę się że to właśnie ty otoczysz go miłością której ja niestety nie mogłam mu dać...-powiedziała a Lisanna przytuliła ją co wprawiło wszystkich w niezłe osłupienie.W tym samym momencie jednak do gildii wszedł chłopak z którego wręcz czuło się zło.Na pierwszy rzut oka wyglądał jak Natsu ponieważ miał różowe włosy.Miał czarne oczy i dziwną ranę na twarzy.Bez żadnego słowa kierował się ku Lucy która z przerażeniem stawiała kilka kroków w tył.Chwyciła swój bicz i już chciała go uderzyć ale przybysz z prędkością światła stał tuż przed nią ściskając ją za szyję.Gajeel i Erza już mieli go zaatakować ale Lucy zatrzymała ich gestem ręki.
-T-to nie ma s-sensu...on j-jes t-tak silny j-jak N-Natsu...nie macie z-z nim s-szans-wyjąkała nieudolnie,a wszyscy patrzyli na to z osłupieniem.Gdyby byli tu Natsu i Gray...oni nie dali by jej skrzywdzić...


     Wybaczcie że tak długo to trwało no ale wiecie...szkoła xDD Zostawiam was w takiej niepewności Lucy jest zła hahahahPostaram się dodać kolejny rozdział już niedługo :p
Pozdrawiam
~Lucy

poniedziałek, 17 listopada 2014

Ohayo minna!

Zapraszam was bardzo gorąco na mojego nowego bloga także o tematyce Fairy Tail!! Mam nadzieje że poczytacie i będziecie komentować.Jest to blog Gruvia,Jerza i Nalu ;#3
Pozdrawiam!
http://gruviajerzanalu.blogspot.com/
~Lucy

wtorek, 4 listopada 2014

Rozdział 9
"No dobrze,już dobrze...zgadzam się!"



Lucy na samą myśl o wypiciu sake.które trzymała w ręce rozbolała głowa.Po chwili zobaczyła jak na końcu baru siedział Natsu rozmawiając z Lisanną i już miała do niego podejść gdy Erza,Cana,Levy,Wendy,Juvia,Happy,Carla,Gray i Gajeel przeciągnęli ja na drugą stronę baru gdzie była Mira.
-Lucy-san tak sie ciesze że wróciłaś!Wybacz mi prosze...zrozum Juvia była po prostu zazdrosna o panicza Gray'a i tak jakoś wyszło...-powiedziała Juvia przytulając blondwłosą.
-Nie przejmuj sie tym tak Juvia i mów mi po prostu Lucy...jesteśmy w końcu przyjaciółkami,a zresztą Gray jest twoim chłopakiem więc dlaczego mówisz do niego per'paniczu?-zapytała rozbawiona.
-Dla ciebie Lucy-sa...Lucy przestanę...oczywiście o ile Gray mi na to pozwoli.
-Jasne że pozwole!Nawet sobie nie wyobrażasz ile musiałem ją o to prosić,a tobie udało sie od razu...jestem pełen podziwu.-odpowiedział Mag lodu i poczochrał obie dziewczyny po włosach tak jak to zwykł robić Gajeel.
-Nawet nie wiesz jak nam cie brakowało,Lucy...-powiedziała Erza i wszyscy po kolei jej przytaknęli.
-Oh przestańcie...wiecie ja po prostu...chce żebyście zachowywali się jakby nigdy nic sie nie stało dobrze?-zapytała niepewnie Lucy.Bez chwili zastanowienia wszyscy sie zgodzili.Dziewczyna uśmiechnęła sie tak słodko i szeroko że wszystkim natychmiast skojarzył sie Natsu.Po chwili Mirajane postawiła przed nosem blondwłosej czarną,mocną kawe z mlekiem i cukrem.
-To na kaca Lucuś...-powiedziała.Heartfilia z uśmiechem chwyciła za filiżankę i mimo iż była bardzo gorąca wypiła ją od razu po czym poczuła sie o niebo lepiej.
-A właśnie!Wy...wypiłyście moje sake...ja...teraz...ZABIJE WAS!!!!-wrzasnęła Cana i rzuciła sie w pościg za dziewczynami.One natomiast pod jej nieuwage schowały sie do schowka na miotły zaraz obok miejsca gdzie awędzili sobie Natsu z Lisanną.Musiały siedzieć cicho żeby Cana nie wiedziała gdzie sie schowały.Obie spoglądały na siebie przerażone,ale i troche rozbawione i co chwile było słychać wrzaski Cany i śmiechy reszty przyjaciół.
-Natsu!Obiecałeś!Nie możesz sie nagle wycofać!To jest nie fair!-wrzasnęła Lisanna i cała gildia ucichła.Dziewczyny w schowku również postanowiły przysłuchać sie ich rozmowie.
-Daj już spokój!-odparł zirytowany Natsu.
-Nie dam ci spokoju chyba że dotrzymasz obietnicy!
-Dobrze już dobrze...zgadzam się!-krzyknął Salamander.Lisanna przytuliła sie do "narzyczonego" a reszta gildii wydała z siebie szczęśliwy okrzyk.Wszyscy oprócz tej grupki po drugiej stronie baru.Każdy z nich wiedział co czuje do niego Lucy i do tej chwili byli pewni że Natsu odwzajemnia jej uczucia.Ale tak własnie było i Salamander sam nie wiedział dlaczego sie na to zgodził.Może miał po prostu jej dosyć?Mieli też nadzieje że Lucy tego nie słyszała.Naturalnie byli w błędzie.Lucy i Mira siedziały w tym schowku zszokowane.Z tym że z oczu blondwłosej lały się łzy.
Po chwili zakryła twarz w dłonie i głośno się rozpłakała.Mira przytuliła ją do siebie i sama sie rozpłakała.
-Wybacz mi...w końcu to twoja siostra i na pewno sie cieszysz...-powiedziała Magini Gwiezdnej Energii i po jakimś czasie spojrzała jej w oczy.Speszyła sie troche widząc jej zapłakaną twarz.
-Mylisz sie Lu...ja uważam że ich rzekoma miłość jest wymuszina i nie mam zamiaru nawet sie z tego cieszyć.Wręcz przeciwnie...a na dodatek gdy widze jak moja droga przyjaciółka cierpi to aż serce mi sie ściska ...pamiętasz swój pierwszy dzień tutaj?Było niezłe zamieszanie i mimo że zostałam przygnieciona przez Elfmana poczułam że sie zaprzyjaźnimy...to moje ulubione wspomnienia...
-Byłam twoją wielką fanką i marzyłam żeby cie spotkać,a co dopiero zostać twoją przyjaciółką...ale on...Natsu jeszcze dzisiejszego ranka powiedział że nic do niej nie czuje...że są zwykłymi przyjaciółmi...-w tym momencie Lucy wpadła w szał.Płakała,krzyczała i rozrzucała wszystko wokół po tym już i tak małym pomieszczeniu.Mira starała sie ją uspokoić ale bezskutecznie.Dziewczyna pogrążona była w rozpaczy.Gdyby nie Strauss już dawno by wybiegła.
-Natsu!Chodźmy do domu!Dzisiaj będe spała u ciebie!-krzyknęła Lisanna i razem z wkurzonym chłopakiem wyszła z gildii.
Gdy zniknęli już daleko jak na zawołanie Lucy wyrzuciła drzwi z zawiasów.Wszyscy patrzyli teraz w tamtą stronę,a blondwłosa już poza pomieszczeniem płakała i wrezszczała tak głośno jak sie da.Każdy starał sie ją uspokoić.Nie było osoby która widząc stan przyjaciółki sama nie rozpłakałaby się.teraz Lucy płacząc robiła taką rozróbę jak bijący sie chłopaki.Lucy Heartfilia była pogrążona w rozpaczy.
.
Lucy wciąż nie mogła dojść do siebie po przyjęciu oświadczyn Lisanny przez natsu.Nie miała pojęcia czy on zrobił to z miłości (bzdura) ,czy chciał  sie na niej zemścić za dzisiejszy poranek.Prawdziwa wersja była taka...że on sam nie znał powodu.Dziewczyna przestała już niszczyć wszystko na swojej drodze jednak wciąż płakała.
Teraz wszystko już było posprzątane.Lucy,Gray,Erza,Jellal,Erza,Juvia,Levy,Gajeel,Wendy,Romeo,Cana,Mira,Happy,Carla i Lily siedzieli jak zwykle przy stoliku.Nie potrafili sie jednak śmiać gdy widzieli napuchniętą od płaczu twarz swojej przyjaciółki,jej smutek i bezradność.
-Nie martw sie tym tak Lucy...na pewno znajdziesz kogoś kogo pokochasz równie mocno...-powiedziała Levy po długiej chwili milczenia.
-Nie próbujcie mnie pocieszać...ja wiem że może sie tego opierałam,ale ja kocham Natsu (chlip),jego piękny uśmiech (chlip),jego ciepło (chlip),jego chęć pomocy przyjaciołom za wszelką cenę (chlip),a przede wszystkim to jaki był cudowny!!!-krzyknęła dziewczyna i ponownie zaczęła głośno płakać.
-Ten drań nie zasługuje na twoje łzy i cierpienie Lucy...-powiedział Gray.Miał ochote skopać mu dupsko.
-Zgadzam sie Gray...myślę że najwidoczniej salamander nie był ciebie wart...jesteś naprawde piękna,dobra,miła i mimo że masz wiele wad to masz dobre i ogromne serce,a Salamander tego nie zauważył więc jego strata.Na pewno twój przyszły chłopak będzie z tobą bardzo szczęśliwy bo ty zawsze o wszystkich sie troszczysz.Gdybym cie wtedy zabił a mało brakowało,świat miałby jedną z najcudowniejszych dziewczyn mniej.-powiedział Gajeel.Pierwszy raz z jego ust wyszły takie piękne słowa więc zafascynowana Levy przytuliła sie do niego.Na jego twarzy pojawił sie niemały rumieniec przez co każdy uśmiechnął sie szeroko.Nawet Heartfilia.
-Ciesze sie że przynajmniej wam sie układa bo ja...nawet nie potrafie go znienawidzić!-odparła blondynka i ponownie pogrążyła sie w rozpaczy.W tym momencie wściekły Gray pociągnął za sobą Juvie,Wendy,Romea i dwa exceedy na zewnątrz.
-Co sie stało Gray?-zapytała juvia.
-Co sie stało?Mieliśmy sie cieszyć z powrotu Lucy,przecież mieliśmy ją za martwą!A ten dureń sprawił że jej widok sprawia nam tylko ból!-wrzasnął jeszcze bardziej rozgniewany Fullbuster.
-Masz całkowitą racje...mimo iż Natsu jest moim przyjacielem to teraz czuje do niego tylko zrezygnowanie i nie mam ochoty go widzieć!-dodał oburzony Happy,a Carla musiała go uspokajać.
-Mam tak samo...postanowiłem że musze sie z nim spotkać i spokojnie porozmawiać...i tu pojawiacie się wy!Wymyśliłem swoją strategie...
-Już sie boje...-odparła Wendy.
-A więc moja strategia polega na tym że dziewczyny zabiorą gdzieś Lisanne na wybieranie sukni czy coś a  my w tym czasie porozmawiamy sobie z naszą zapałką...
-A do czego ja ci będe potrzebny?-zapytał zdziwiony Romeo,a i cała reszta była ciekawa co on takiego wymyslił.
-To chyba proste...ty i Happy będziecie pilnować bym go nie zabił hahahahaha-zaśmiał sie Gray.Na twarzach przyjaciół pojawiło sie przerażenie.Mag Lodu jak zwykle ściągnął swoje ubrania pozostając jedynie w swoich niebieskich bokserkach do kolan.Juvia zaczęła skakać zachwycona.
-Możemy już ruszać PROSZĘ?!-zapytała zażenowana Carla a przyjaciele odpowiedzieli jej uśmiechem po czym wszyscy ruszyli do domku Natsu i (tymczasowo) Lisanny.


      Wreszcie!Nie miałam czasu żeby wstawić nowy rozdział a tu nagle nie poszłam do szkoły i pomyślałam że ucieszycie sie widząc że wstawiłam.Dziękuje wam że komentujecie bo to tylko zachęca mnie do dalszego pisania i mam nadzieje że nie przestaniecie :D Mam nadzieje że długość rozdziału jest odpowiednia.Jak tam u was w szkole?Ja chce wakacje albo chociaz ferie :o Pozdrawiam i zapraszam do komentowania!
P.S.Niedługo powinien pojawić sie nowy rozdział ale również One-shot NaLu którego zaczęłam pisać na lekcji i została mi już tylko końcówka.mam nadzieje że sie z tego cieszycie ;)
~Lucy

sobota, 4 października 2014

Rozdział 8
"Rozumiem...ty też masz mnie za potwora..."


Lucy gdy wstała poczuła ciepły oddech na swoich plecach,który przyprawiał ją o przyjemne dreszcze.Po chwili poczuła też jak Natsu obejmuje ją swoją ręką jakby chciał powiedzieć,że już nigdy jej nie wypuści.Heartfilia spojrzała na iego.Był taki słodki i spokojny,że dziewczyna uśmiechnęła sie pod nosem.Nie wiedząc dlaczego przytuliła sie do rozgrzanego torsu chłopaka.Jej serce waliło jak młot,a na twarzy pojawił sie lekki rumieniec.Czuła sie przy nim jednak bezpiecznie.Po jakimś czasie Lucy poczuła że niegdyś spokojny oddech chłopkaka  jest teraz szybki a jego serce wali mniej więcej jak jej.Wiedziała że już nie śpi i było jej bardzo głupio.Po chwili spojrzała jednak na niego.Jego twarz była oblana niemałym rumieńcem zmieszanym z cudownym,szerokim uśmiechem.Lucy zawstydziła sie jeszcze bardziej i również sie uśmiechając spuściła wzrok.Pewnie gdyby stała,upadłaby na podłogę z wrażenia.Natsu wyglądał teraz naprawde cudownie.
-Ohayo Lucy!-powiedział przytulając ją do siebie tak mocno że prawie nie mogła oddychać.-Obiecaj że już nigdy w życiu mnie nie zostawisz samego,słyszysz?-dodał Salamander zaciągając sie jej cudownym zapachem.
-O-obiecuje...pewnie chodziłeś na misje z Lisanną,prawda?-zapytała troche zazdrosna.
-Tak...ale to nie to samo co misje z tobą...ona cały czas robiła do mnie maślane oczy i wspominała o naszym ślubie...
-Masz zamiar sie z nią ożenić?!-wrzasnęła zszokowana (Houston,mamy problem! dop.aut).Gotowa była w tej chwili wybiec z mieszkania i zabić ją na oczach wszystkich.
-Nawet nie ma mowy hahaha! To by było piekło! Lubie ją i tyle...-odpowiedział uspokajając przy tym blondwłosą.
-Myślałam że już po mnie ale...Loke w ostatniej chwili przeniósł mnie do Świata Gwiezdnych Duchów ratując mi tym samym życie...przepraszam że sie o mnie martwiłeś...-odparła Lucy i spuściła oczy w dół.Natsu ponownie przytulił przyjaciółkę (yhyy dop.aut) i rozpłakał sie. -Natsu...-wyszeptała dziewczyna również mocno go przytulając.
-Chodź opatrze ci tą rane na twarzy...-powiedział ciągnąc ją za sobą do łazienki.
-Rane?A co sie stało?Ktoś mnie pobił?-zapytała zszokowana.
-Hahaha!Pobiłaś sie z taką grubą babą chociaż nie wiem dokładnie z jakiego powodu...-Lucy uśmiechnęła sie jedynie pod nosem i usiadła na wannie.Natsu zmoczył mały ręcznik i już miał go przyłożyć do jej rany,gdy zobaczył na jej twarzy grymas.Dziewczyna na samą myśl chciała syczeć z bólu i płakać w końcu Mirajane już jej wystarczająco pomogła...Ale Dragneel odebrał to inaczej.Odszedł od niej kilka kroków i rzucił ręcznik na ziemie.Lucy spojrzała na niego ze zdziwieniem
-Rozumiem...ty też masz mnie za potwora...-odparł Mag Ognia i wyszedł z łazienki.Lucy usłyszała jedynie trzask okna przez które wyskoczył różowowłosy.Dziewczyna wiedziała dlaczego tak zareagował...Za każdym razem kiedy ktokolwiek nazwał go potworem on cierpiał.No ale co sie im dziwić?Smoczy Zabójca jadł ogień i był naprawde wytrzymały.Nawet dostając tysiące ciosów które innych by już wykończyły,on po chwili wstawał,a jeśli posilił sie ogniem to był już w pełni sił i skory do ponownej walki.Przez całe życie słyszał że jest potworem i bardzo go to bolało.To nie były wyzwiska Gray'a : "Zapałko" , "Żarówo" , "Ogniczku" itd. To było coś dla niego bolesnego.Lucy westchnęła ciężko i sama opatrzyła swoją ranę.Po chwili wzięła swoją ukochaną,gorącą kąpiel i ubrała sie do wyjścia.Nawet nic nie jadła bo tak jej sie do niego śpieszyło.Tak była tym zajęta że zupełnie zapomniała o wydarzeniach minionych dni.Szła szybko jakby ją ktoś gonił.Już po chwili znalazła sie przed Fairy Tail.Troche zdyszana i z bolącą głową pchnęła wielkie drzwi do gildii.Wszędzie był o dziwo porządek,porozwieszane były balony i różne ozdoby.Heartfilia nawet nie zwróciła na to uwagi.Teraz ważny był jedynie Salamander i to że jak najszybciej musi go przeprosić.Rozejrzała sie po pomieszczeniu nie zauważając nawet jak cała gildia zbliża sie do niej.Cała oprócz Natsu i Lisanny,która jak zwykle namawiała go na ślub.
-LUCY!!!!-wrzasnęła cała gromadka i rzuciła sie na nią z uściskami itd.Nawet Drużyna Gromowładnych,wszyscy mistrzowie itd.
-C-co soe dzieje?-zapytała troche zszokowana.
-Z okazji twojego powrotu do żywych urządziliśmy małą imprezkę...-odparł Mistrz Macarov przytulając sie do Lucy.
-Nawet gdybym nie wróciła znaleźlibyście powód do imprezowania...-powiedziała troche zażenowana.Była jednak szczęśliwa że wreszcie mogła wrócić do normalności o ile tak można nazwać tą gildie.
-I o to właśnie chodzi Luśka!!!-wrzasnęła już troche pijana Cana i na siłe wepchnęła jej butelkę po czym wszyscy zaczęli sie bawić.




Od razu przepraszam że znowu długo nie dodawałam rozdziału ale bywa :D Ten art nie jest powiązany z opowiadaniem ale jest taki śliczny że musiałam wstawić xDD Jak tam u was wogóle? Ja tu cały dzień na kompie siedze co już mi sie nudzić zaczyna hahah. Prosze komentujcie bo to mnie tylko zachęca do dalszego pisania.Pozdrawiam!

środa, 17 września 2014

Rozdział 7
"Wpływ sake"

Podczas gdy dziewczyny świetnie sie bawiły już nieźle wstawione,cała gildia siedziała w pomieszczeniu zamartwiając się o towarzyszkę.Nawet Levy nie wpadła na pomysł że Lucy jednak żyje,a co dopiero tekie przygłupy jak reszta....(GIHI MUSIAŁAM XDDDD dop.aut).
-Gdzie jest Mira!?-wrzasnął Elfman,Lisanna natomiast płacząc przytuliła sie do Natsu (jędza! zabić! jeszcze sie na tobie zemszczę zobaczysz! xDD dop.aut).
-Na pewno ją znajdziemy...nie martwcie się...-powiedziała przygnębiona Mavis.
-Wybacz Pierwsza ale...nie potrafimy być spokojni,gdy nasza towarzyszka może być w niebezpieczeństwie...( o tak! w straszliwyyyym niebezpieczeństwie hahaha dop.aut) straciliśmy już Lucy i nie pozwolimy odejść i Mirze!-krzyknęła Cana.
-Moje dwie najpiękniejsze córeczki...jak straciliśmy Lucy to została nam jeszcze Mira...a teraz?Na kogo ja będe patrzeć!!!-płakał Mistrz.Wściekłe dziewczyny podeszły do niego gotowe go zabić.-Znaczy sie mam jeszcze was naturalnie!!!-dodał przerażony.
W tym samym czasie...
-Lu...hahaha wyjdżmy na miasto jupiiii!-wrzasnęła nieźle wstawiona Mira.Zresztą obie wypiły już wszystkie butelki sake jakie tam sie znajdowały.
-A więc chodżmy Miruś!!!-odpowiedział blondwłosa i obie (ledwo xD dop.aut) wyszły na zewnątrz.Nawet nie wiedziały kiedy stanęły przed drzwiami gildii.Nagle Lucy zobaczyła jakąś bardzo grubą kobietę i nie mogła sie oprzeć....
-E!Miruś!My to chyba do epoki lodowcowej żeśmy trafiły!Patrz jaki mamut tam stoi!hahahah (dobrze! moja krew Luśka :D dop.aut)-krzyknęła pijąc kolejny łyk trunku.Kobieta podeszła do niej i rozbiła butelkę.
-YYY!Jeszcze nie skończyłam pić!-wrzasnęła Lucy po czym otworzyła kolejną butelkę która nie wiadomo skąd wzięła,ale lepiej nie wnikać...
-To było tylko ostrzeżenie chuda suko!Następnym razem nie będe juz taka łagodna!
-Aye!Pozdrów pana Mamuta!-odpowiedziała i obie z Mirą wybuchły głośnym śmiechem.
-Słucham?-zapytała kobieta (Mamut dop.aut) dniewnie.
-Może prze-li-te-ro-wać?-odparła Lucy dalej pijąc.
-Już nie żyjesz blondynaczko!-wrzasnęła puszysta i rzuciła nią tak mocno,że blondwłosa wpadła do gildii prosto na Natsu i rozbiła butelkę.Lucy miała rozcięty policzek.
-Miryś!Patrz jaki przystojniaczek hahahha! Wprost ocieka sexem!-wrzasnęła Magini Gwiezdnej Energii wskazując na Natsu.Wszyscy patrzyli na nią zszokowani.Czy to naprawde ona?Ale przecież była martwa...
-Lucy?-zapytał różowowłosy z łzami w oczach.Lucy siedziała na nim okrakiem i bacznie mu się przyglądała.
-Co mała?Pękasz?-zapytała kobieta.W tym momencie Lucy zobaczyła rozbitą butelkę.
-Jeszcze...jeszcze...JESZCZE NIE SKOŃCZYŁAM!!!!!!!!!!-wrzasnęła z gniewem i szybkim ruchem kopnęła ją tak że ona upadła na ziemie nieprzytomna.
-Hahaha niezły kopniak!-dodała Mira przytulając przyjaciółkę i podała jej kolejną butelkę sake.
-Miruś...spać!-krzyknęła i obie dziewczyny upadły na ziemię zasypiając.
-Mira!Tak sie martwiliśmy!-odparł Elfman i wziął ją na ręce zabierając ją do mieszkania razem, z Lisanną.Natsu i cała reszta natomiast uklękła obok śpiącej Lucy.
-Zabiore ją do jej mieszkania...-odparł różowowłosy.
-Ale...jak to możliwe?Czy to naprawde ona?-zapytała Juvia.
-Na to wygląda kochanie...jutro nam wszystko opowie,ale dzisiaj niech Natsu ją zabierze do mieszkania i najlepiej zostanie z nią na noc...-odpowiedział Gray.Wszyscy płakali ze szczęścia.
-No to do jutra!-odparł Natsu i delikatnie wziął Lucy na ręce.Skierował się do jej domu.
-Coś ty jej zrobił patafianie!?-zapytała właścicielka stojąc w drzwiach z wałkiem gotowa go zaatakować.
-Co?Ja nie...nic jej nie zrobiłem...ona po prostu się upiła i zasnęła...-odpowiedział odrobinę przestraszony chłopak.
-Coś ja ci nie wierze ale dobra...właź!-odparła koieta wpuszczając go do środka.Natsu położył blondynkę na łóżku i rozejrzał się po pokoju.Był tam straszny bałagan.Smoczy Zabójca posprzątał tam (Zeref:Chcesz zrobić z Natsu kurę domową?! Lucy:Nie...ja po prostu...ZEREF SKĄD TY TU?JAK? Zeref:Kontynuując...dop.aut) i usiadł obok dziewczyny przyglądając sie jej.
-Jak dobrze że mam cie wreszcie przy sobie...-powiedział niby to do siebie,a niby do niej.W tym momencie Lucy otworzyła swoje czekoladowe oczy i spojrzała prosto w jego zielone.
-Natsu...-wyszeptała odsunęła się i odkryła kawałek kołdry dając mu do zrozumienia żeby położył się obok.On z szerokim usmiechem wskoczył pod kołdrę i przytulił ją.Po chwili oboje oddali się w objęcia Morfeusza.

    No i znowu krótki...mówi się trudno xD.Postaram się jak najszybciej dodać kolejny.Dziękuje wam z całego serca że czytacie mojego bloga i przede wszystkim komentujecie.Arigatou!

sobota, 6 września 2014

Rozdział 6
"Tadaima!"

Lucy już po chwili stała kilka kroków przed drzwiami gildii.Była 15:17 i padał deszcz a raczej była burza z piorunami (kocham burze z piorunami a wy?).Blondwłosa była cała mokra i obolała.Na jej drobnym i delikatnym ciele nie było miejsca gdzie nie byłoby rany lub siniaka.na dodatek było jej stasznie zimno w końcu wciąż miała na sobie ten stój od Wendy.Teraz jednak liczyło sie tylko to żeby uspokoić przyjaciół.Stawiła pierwszy krok gdy drzwi do gildii otworzyły sie.Wyszła z nich Mirajane,która zawsze opuszczała ją na końcu bo musiała tam troche ogarnąć i zamknąć Fairy Tail.Teraz stała jak wryta.Obie dziewczyny stojąc na deszczu,całe mokre patrzyły na siebie bez słowa.Po chwili po ich policzkach spłynęły łzy.
Mira przyłożyła dłonie do twarzy i bardziej płacząć podeszła kawałek do przyjaciółki.
-Lusia?Czy...to naprawde ty?-zapytała z niedowierzaniem.
-Tak Miruś!To ja!TADAIMA!-krzyknęła w odpowiedzi i dwie dziewczyny wpadły w swoje ramiona.Teraz klęczały na środku wielkiej kałuży jednak nie obchodziło ich to.Obie mimo tego że płakały były szczęśliwe.
-Okaeri Lucy...ale chwila! Czy to znaczy że jesteś duchem tak jak Mavis i tylko mu możemy cie widzieć?-zapytała niepewnie białowłosa patrząc głęboko w rozbawione oczy blondynki.
-Hahahaha nie głuptasie jestem prawdziwa! Loki mi pomógł hahaha-krzyknęła i obie zaczęły sie śmieć przez łzy.
-Naprawde ciesze sie że znów z nami jesteś...nawet nie wiesz jak tęskniliśmy...a właśnie!Trzeba im powiedzieć że wróciłaś!
-A gdzie są wszyscy?-zapytała zdziwiona Magini Gwiezdnej Energii.
-Na cmentarzu...zresztą jak codziennie o tej porze...-odparła Mira ze smutkiem.
-A...ktoś umarł?-zapytała nieświadoma Lucynka.
-TY!Dzień w dzień wszyscy całą gildią chodziliśmy na cmentarz żeby z tobą rozmawiać.To było tak jakbyśmy przenosili tam gildie bo wszyscy zachowywali sie tak samo...no oprócz...chociaż nieważne...
-Oprócz kogo?-dopytywała sie Heartfilia.
-Wendy,Juvia i...Natsu...On był najbardziej przygnębiony,ale uznał że ty byś tego nie chciała i jak zwykle bili sie z Gray'em...Juvia przestała sie nawet ślinić do naszej Mrożonki chociaż teraz są wreszcie parą więc to bez różnicy...a Wendy...obwinia sie o to co sie stało...uważa że to przez ten zakład i nie słucha naszych sprzeciwów...
-Zaraz...ty wiesz o zakładzie?
-Erza mi powiedziała ale tylko mi...
-No dobrze...chodź!Nie mogę im sie chyba pokazać w takim stanie prawda?Pójdziemy do mnie!-powiedziała wzruszona Lucy i pociągnęła przyjaciółkę za sobą.Dziewczyny pobiegły do mieszkania Lucy zostawiając gildie otwartą,a klucze do drzwi leżały na ziemi.W końcu dziewczyny dotarły na miejsce.
-Pozwolisz że wezmę kąpiel?(klasyk :D)-zapytała Lucy wybierając z szafy ubrania.Wzięła niebieskie rurki,biało-niebieską bluzkę z krótkim rękawem,oraz białą skurzaną kurtkę.
-Hm...a mogę sie wykąpać z toba?(nie zamawiajcie mi tylko MiLu xDDD)
-Hm...eee...n-no d-dobrze...-odpowiedziała niepewnie.Dziewczyny weszły razem do wanny w której jak zawsze było wody po brzegi.
-Naprawde ciesze sie że wróciłaś...wszyscy bardzo za tobą tęsknili i cierpieli...-odparła Mira.
-Wszyscy? Nawet Natsu?(ah ta Lucy...ile by jej nie mówić to ona i tak swoje xDD)
-Żartujesz sobie ze mnie?On,Wendy i Juvia cierpieli najbardziej!Z tym że Natsu nie pozwalał dojść do diebie mysli ze ciebie już z nami nie ma...myślisz że siedzielibyśmy tutaj gdyby Natsu nie zapłacił za czynsz?
-Naprawde?A więc musze sie postarać dla nich...dla niego...pomożesz mi opatrzyc rany?-zapytała Lucy owijając sie ręcznikiem.Mira zrobiła to samo.
-Jasne!0odpowiedziała białowłosa.Heartfilia usiadła na wannie a Mira zamoczyła jakiś mały ręcznik przykładając go do ran przyjaciółki.Robiła to tak niedelikatnie że każdy dotyk Miry był bolesny dla Lucy.Co chwile krzywija sie i syczała z bólu.W końcu białowłosa skończyła a blondynka odetchnęła z ulgą.Dziewczyny ubrały się,a jak wyszły to okazało sie że jest już noc.
-Dzisiaj już raczej nikogo nie zastaniemy,ale jutro zrobimy im niespodziankę...tymczasem może masz jakieś sake?-zapytała Mira z uśmiechem.
-Jasne!Cana chowa u mnie kilka butelek żeby jej tata nie wyrzucił,wiesz jaki jest Gildarts...myśle że nie obrazi sie jesli weźmiemy butelkę lub dwie...-powiedziała Lucy otwierając szafkę wypełnioną po brzegi sake.Dziewczyny wzięły po jednej butelcę i po chwili wypiły po kilka łyków.
-No to sie bawimy!-krzyknęła Mira i przyjaciółki wzięły kolejne łyki zapominając o zmartwieniach.


     Tadaima!Wybaczcie mi że tyle nie dodawałam naprawde mi przykro...ale już jestem i postaram sie jak najczęściej dodawać kolejne rozdziały...ah ta szkoła...w której klasie jesteście?

wtorek, 15 lipca 2014

NaLu One-shot "Miłość-uczucie którego nie pokonasz...księżniczka i książe +18"

Tego one shota dedykuje: Lucy,Lucy Heartfilii i Neko Echii.
Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do komentowania!

W pewnym pięknym państwie Fiore a dokładniej w jego stolicy-Magnolii znajdował sie piękny zamek.Zamieszkiwał w nim król Jude Heartfilia,oraz jego dwie córki-Lucy i Juvia.Juvia nie była jego rodzonym potomkiem,jednak on bardzo ją kochał.Jego zmarła już żona Layla przygarnęła ją pod koniec swego żywota.Umarła gdy dziewczynki miały po 8 lat.Od tamtej pory król nie mógł wręcz patrzeć na Lucy co bardzo ją bolało.Ale co mu sie dziwić,skoro Lucy wyglądała jak odbicie w lustrze swojej matki?Juvia była jego ulubienicą.Wciąż sie z nią bawił podczas gdy Lucy bawiła sie w oddali z pokojówkami.Jadł z nią obok siebie,a Lucy spożywała posiłek po drugiej stronie stołu.Wszystko było inaczej niż powinno...Lucy jednak kochała siostre a ona ją.I mimo iż Lucy powinna w takiej sytuacji mieć wszystko gdzieś wcale tak nie było.Jej rodziną stała sie służba a dokładniej jej dwie pokojówki-Mira i Lisanna,które były siostrami.Miały one jeszcze brata-Elfmana za którym Lucy również przepadała.Był on stajennym i opiekował sie jej ukochaną białą klaczą-Cyganką (nie miałam pomysłu xDDD dop.aut.)Trzeba też zauważyć że Lucy posiadała różowego exceeda o imieniu Kika.(nie musze chyba mówić mim są exceedy ;D dop.aut).Była bardzo szczęśliwa.Całe dnie spędzała na pomaganiu służbie w pracach domowych.Umiała nawet gotować,a pewnego dnia specjalnie przesoliła zupę swojego ojca,przez co była niezła afera.Był ranek.Lucy właśnie wzięła kąpiel gdy do pokoju wpadła Jucia w białej sukience i spiętych włosach.Lucy spojrzała na nią troche zdziwiona po chwili jednak uśmiechnęła sie szeroko.
-Ohayo Juvio!
-Ohayo siostrzyczko!Wiesz jaki dziś dzień?
-Hm...wtorek?-zapytała blondwłosa.
-Po pierwsze jest piątek,a po drugie dziś są nasze urodziny!Wreszcie skończymy 18 lat!Tata chce nam coś powiedzieć więc rusz sie!-krzyknęła i wybiegła z pomieszczenia zapewne do sali tronowej.Lucy westchnęła cicho i po chwili do pokoju weszły jej pokojówki.
-Ohayo Lucy!Mamy ci pomóc sie przebrać...-Heartfilia posłała im swój szczery uśmiech i po jakimś czasie była już gotowa.Ubrana i uczesana była dokładnie jak Juvia.Nigdy tego nie rozumiała w końcu to że urodziły sie w tym samym dniu nie znaczy od razu że muszą wyglądać tak samo...dobrze że nie kazali jej przefarbować swoich złocistych włosów na błękitne bo tego by już nie przeżyła.Ponownie westchnęła i wraz z przyjaciółkami ruszyła do sali tronowej.Strażnicy otworzyli jej z ukłonem i Lucy weszła do środka.Sala wypełniona była już wszelką służbą.Był nawet Gildarts czyli dowódca straży,który był dla niej jak ojciec.Prawdziwy ojciec.To on nauczył ją bicia się,a najlepsze jest to że najczęściej pokonywała nawet najznakomitszych rycerzy.Umiała posługiwać sie każdym rodzajem mieczy,łukiem,sztyletami,batem,była świetna w walce wręcz,a do tego była Magiem Gwiezndnej Energii.mała cały komplet.Juvia również była silna jednak nie dorównywała w sile blondynce.Gildarts miał córki Cane-specjalistkę od napojów i Erze-specjalistke od mieczy i zbroi.Erza była dla Lucy jak kolejna siostra i często razem trenowały,lub walczyły w turniejach.Była tam też Levi-bibliotekarka itd (nie chce mi sie wymieniać xD dop.aut.).Wszyscy byli mniej więcej w jej wieku i każdy z nich był magiem,a Lucy bardzo sie z nimi przyjaźniła.Na ich widok aż sie uśmiechnęła.W końcu jednak doszła do tronu gdzie już czekała na nią Juvia i król.Lucy stanęła obok siostry i ukłoniła sie.
-Wreszcie jesteś...ile można na ciebie czekać...jesteś zwykłym utrapieniem...-odparł Jude.
-Ojcze...-wyszeptała niebieskowłosa jednak Lucy jej przerwała.
-To po co mnie tu trzymasz co?Najlepiej będzie jak sie stąd wyprowadze i już ie będe ci zawadzać w twoim jakże idealnym i ciekawym życiu ojczulku!-wrzasnęła wściekła Magini Gwiezdnej Energii.
-Aye!-potaknęła jej Kika siadając na ramieniu.
-Faktycznie tak było by łatwiej...ale twoje kaprysy są nie na miejscu...jesteś następczynią tronu...dlatego właśnie dziś wieczorem odbędzie sie bal z okazji waszych urodzin i zaręczyn.
-Co!?Chyba ci kurwa krowa do łba nasrała!-wrzasnęła Lucy a Juvia zakryła jej usta.
-Młoda damo wypraszam sobie.Dobrze wiesz że nie toleruje takiego zachowania,tym bardziej że zostaniesz królową!Damom nie wypada przeklinać!
-Oh!To znaczy że ty też jesteś damą?Bo jakos nigdy nie słyszałam żebyś przeklinał.-zaśmiała sie Heartfilia.Teraz też i reszta sali łącznie z Juvia wybuchli niekontrolowanym śmiechem.
-Wiesz Lucy że teraz czeka cie kara prawda?-zapytał Jude i jak na zawołanie wszyscy zamarli.
-Tak,tak...-odparła Lucy bez uczuc.Nawet nie spostrzegła że pewien kot przyglada sie całej tej sytuacji z ukrycia,uśmiechajac sie.Też był exceedem o imieniu Happy,a reszty dowiecie sie później.
-Nie mamy czasu na baty,więc przez godzine bedziesz obrzucana jedzeniem przez poddanych...Miro,Lisanno pójdziecie razem z nia żeby nigdzie nie uciekła i pożyczcie jej strój pokojówki żeby nie wybrudziła tej sukni.Wykonać!-oznajmił król.Wszyscy łacznie z Lucy uśmiechali sie pod nosem.Zdaje sie ze tylko król nie wiedział że Lucy uwielbia ta karę tym bardziej że może wtedy przebywać wraz z poddanymi.Wszyscy rozeszli sie a Heartfilia,jej pokojówki i Kika wyszli na ryne który jak zwykle tetnił życiem.Na widok ich ulubionej księżniczki ludzie rzucili sie jej na powitanie.
-Rose!Romeo!-krzykneła szczęśliwa blondwłosa przytulając dwójke dzieci.Było to rodzeństwo.Dziewczynka miała niebieskie oczy i włosy zielonego koloru natomiast chłopiec czarne włosy i czarne oczy.

-Hej kochani!-zaczęła Lucy wchodząc na coś w rodzaju sceny.-Mam dla was niespodzianke!Otóż...szykujcie jedzenie bo znów napyskowałam ojcu!!!-wrzasneła i wokół zaczęły sie głośne okrzyki radości.Całe miasto obrzucało sie jedzeniem nawzajem.Trwało to juz jakieś 3 godziny a miało tylko jedną...Lucy i jej pokojówki wygladały najgorzej.Wszyscy bez wyjatku mieli niezły ubaw.Nagle jednak ludzie przestali sie obrzucać i wpatrywali w jeden obiekt.A mianowicie:pewnego przystojnego różowowłosego młodzieńca o pięknych zielonych oczach i spoczywajacym na jego twarzy pomidorze.Za nim na koniach siedział granatowłosy chłopak,zapewne w tym samym wieku i niebieskowłosa,słodka dziewczynka.Wszyscy ubrani byli w królewskie stroje.Ta ostatnia dwójka zagłuszała swoim smiechemmilczenie.Po chwili dołączyła do nich równiez Lucy,która trzymając sie za brzuch podeszła do chłopca.
-Masz tu cos...-zaśmiała sie,a przybysz spojrzał na nia ze zdziwieniem.
-A wiec to tak!?-krzyknął różowowłosy i rzucił w nia tym warzywem.Lucy uśmiechneła sie szeroko i spojrzała na poddanych kiwajac potwierdzająco.Ci usmiechneli sie złowieszczo.Trójka arystokratów stała zmieszana.
-Do ataku!-wrzasneła Heartfilia i po chwili jedzenie znów latało tym razem z udziałem owej trójki.Chyba nie musze wam mówić że ich imiona to Natsu,Gray,Wendy Dragneel.(no wiecie rodzenstwo musi mieć takie same nazwiska dop.aut.).I tak minęła kolejna godzina.Była niezła zabawa.Nagle ktoś zaczął nawoływać Lucy.Po chwili już było wiadomo że to jej siostra Juvia.
-Luska!-wrzasneła niebieskowłosa machajac do niej z uśmiechem.Lucy zrobiła to samo i po chwili wpadły w swoje ramiona.
-Hahahaha pobrudziłam cie!-odparła Lucy z usmiechem.
_nie ma sprawy! I tak bede musiała sie przebrać...
-Hm...a po co przyszłaś?
-No wiesz twoja kara miała trwać zaledwie godzine a trwa juz cztery...-powiedziała Juvia z usmiechem.
-Ale co poradzić gdy ja sie tu tak dobrze bawie?
-Witaj pani...-odrzeklui Natsu i Jellal klękajac i całując ja w dłoń.
-Dlaczego nie powiedziałaś że jesteś służącą księżniczki?Jak mniemam następczyni tronu nieprawdaż?-zapytał Natsu.
-Ale przecież...-zaczęła Juvia jednak przerwała jej Lucy.
-Prosze wybaczyć...czy zostane ukarana?(Virgo xD dop.aut.)-zapytała z usmiechem.Dało to Juvii do zrozumienia że Lucy ma ochote na zarty.Usmiechnęła sie pod nosem.
-Spokojnie...chyba często jestes karana nie?-zapytał Gray.To był strzał w dziesiatke.Heartfilia często zostawała karana za nawet najmniejsze wystepki.
-Może...ale to nie twój interes...zgaduje że to ey zostaniecie narzeczonymi księżniczek...
-Niestety...znaczy nie chce cie obrazić Juvio,ale ja uważam że powinno sie żenić z prawdziwej miłości a nie z przymusu...jednak taki już nasz los...-odparł Natsu.Lucy uśmiechnęła sie do niego szczerze,a on odwzajemnił uśmiech.Wreszcie znalazła kogoś kto uważa tak jak ona.Nagle Lucy usłyszała krzyki.Była to Rose.Po chwili Lucy zauważyła jak trzy trolle górskie trzymaja dziewczynkę,a Romeo próbuje ja ratować.
-Lucy pomocy!-wrzasnął chłopczyk,a Heartfilia usmiechnęła sie złowieszczo.Wytarła swoja twarzi chwyciła za miecz Natsu.
-Hej co robisz?To zbyt niebezpieczne dla dziewczyny!-krzyknął różowowłosy.
-Zalezy z jakiej perspektywy jestem kobieta...bo mój ojciec i wrogowie zwykli nazywać mnie potworem...-odparła i po chwili rzuciła sie na stwory.Kilka sekund później już leżeli martwi i poddani jej dziekowali.
-I co bohaterze?Nadal uważasz że dziewczyna nie pokona takich słabych przeciwników?-zapytała oddajac mu miecz.-Cyganko!-wrzasneła i wtuliła sie w konia siadajac na nim.-To jak jedziecie z nami?-zapytała puszczając do nich perskie oczko.Oni pokiwali głowami.Dwie siostry jechały przodem rozmawiajac i chichocząc.Trójka rodzeństwa natomiast trzymała sie troche dalej od nich.
-Ten w ciemnych włosach jest cudowny...chyba sie zakochałam...widziałas jak na mnie patrzył?-zachwycała sie Juvia.
-Tak jasne...-odpowiedziała znudzona Lucy.
-Ten w różowych włosach też niezły nie?Spodobał ci sie...-powiedziała z podejrzliwym uśmieszkiem,a Lucy prawie spadła z konia.
-Nie strasz jej tak...ona nie jest typem dziewczyny która ugania sie za chłopakami...-odparła Kika chichocząc i po chwili wyladowała na ziemi przygnieciona cieżarem jakiejś małej niebieskiej kulki.Nie mylicie sie...to Happy we własnej osobie.Lucy jako pierwsza popędziła na pomoc przyjaciółce.Naturalnie nie mogła sie powstrzymać od śmiechu.
-Łał!Jaki ty jesteś podobny do Kiki!Czyim jestes towarzyszem?-zapytała księżniczka pomagajac im wstać.
-Natsu.A ty...jesteś tą księżniczka prawda?
-Nie bądź komiczny Happy...taka osoba nie może być ksieżniczką hahahahaha!-zaśmiał sie Gray.
-A czego mi brakuje do bycia ksieżniczką?-zapytała troche zdenerwowana blondwłosa.
-No wybacz ale mój brat ma troche racki...nie uważam że jestes jakaś gorsza bo jestes całkiem urocza (UUUUUUUUUUU <3 dop.aut.),ale księżniczki na pewno nie paradują w stroju pokojówki i nie obrzucaja sie jedzeniem i już na pewno nie umieją tak dobrze walczyc...ksieżniczki zachowują sie mniej więcej jak Wendy albo Juvia...-odparł Natsu drapiac sie w tył głowy.
-Rozumiem...a wiec nie bede wam już wiecej przeszkadzać...miło mi było was poznać...-powiedziała smutnym głosem,wsiadła na konia i odjechała.Ta twarda dotat dziewczyna była teraz naprawde przybita,a nawet chciało jej sie troche płakać.Czy naprawde właśnie tak postrzegaja ja inni?Jako głupią dziewczynę która nie jest godna miana księżniczki?Może własnie dlatego jej ojciec jej tak nie nawidzi?Ale przeciez nie może sie zmienić od tak i tylko dlatego że innym nie podoba sie jej styl bycia...Na takim rozmyslaniu dojechała do zamku.Oddała Elfmanowi Cuganke i weszła do środka.
-Księżniczko czas sie wykapać i przebrac...za godzinę rozpocznie sie bal...-odparła jakas pokojówka i zaprowadziła Lucy do jej pokoju.Woda była juz gotowa.Lucy wzieła szybką kapiel i ubrała piekną różową suknie,aż do ziemi,a włosy spięła w koka.
Zaczął sie bal.Wszyscy łącznie z Lucy byli juz na sali przy stole.Król siedział na poczatku,a obok Juvia i ksiażęta,a gdzies na samym końcu wcia=ąż zdołowana Lucy.Juvia co chwile posyłała jej swój usmiech i dawała do zrozumienia że Gray jest wręcz cudowny.
-Kiedy dowiemy sie z kim bedzie nam dane sie ożenić?-zapytał Gray.Miał nadzieje że to Juvia zostanie jego żoną ponieważ sie w niej zakochał...
-Szczerze to juz teraz...panie i panowie!Chciałbym ogłosić o zaręczynach moich córek!Prosze abyscie wy i książęta podeszli teraz do mnie!-odparł i stanął na scenie a obok Juvia,Gray i Natsu.
-Gdzie jest Lucy!?-krzyknął wściekły król.Wszyscy patrzyli po sobie.Po chwili do sali wbiegł Gildarts i zmartwiony podał Jude'owi zapisaną kartkę na której Lucy napisała:
Ojcze...wybacz ale nie mogę tu zostac...
Dzis zrozumiałam że nie jestem traktowana jak ksieżniczka i nie jestem godna tego miana...
Być może właśnie dlatego mnie nienawidziłeś...
uważam że Juvia jest lepszą następczynią tronu.Jesli ja kochasz to błagam
wybierz jej za męża Graya Dragneel'a w którym sie chyba zakochała...
oboje bedą z pewnościa wspaniale żądzić tym państwen.
Błagam...
Przekaż innym bez wyjatku że ich kocham nad życie...
Dziekuje ze mogłam być twoją córką nawet jesli ty mnie tak nie traktowałeś...
Żegnajcie kochani.
Lucy.
-Co ona sobie wyobraża?-wrzasnął Heartfilia rzucając kartkę o ziemie.Erza podniosła ja i przeczytała na głos.Oboje z Gray'em zarumienili sie lekko na co Natsu i Happy zaśmiali sie.Kika tez odeszła.
-Dlaczego jeszcze tu stoisz?Goń ją!Wyslij całe wojsko!
-W tym właśnie rzecz...złapalismy ja i siedzi w swoim pokoju wraz z pokojówkami...
-To dlaczego jej nie przyprowadzisz?-zapytał król.Nagle drzwi otworzyły sie z hukiem  i pół wojska weszło na sale.Wszyscy byli poobijanie i z licznymi siniakami na ciele...
-Co sie stało?-zapytała zdziwiona Juvia.
-Księżniczko...ona jest potworem...przewyższyła nasze oczekiwania...-powiedział a Juvia i Gildarts wpadli w śmiech.Po chwili na sale wpadła Kika ze śmiechem,Lucy a za nia kilku rycerzy.Lucy nie miała juz na sobie sukni.Miała biało-niebieską bluzke bez rekawów,krótką niebieską spódniczkę i czarne buty pod kolana.Włosy miała rozpuszczone jednak z boku miała kucyka związanego niebieska wstążką.
Na plecach miała łuk ze strzałam,wokół talii pas z kluczami do Gwiezdnych Duchów,z boku miała bicz,a pod spódniczką wokół uda miała mały pasek ze sztyletami.Lucy szła uśmiechnięta bo mimo że została schwytana mogła sobie troche potrenować.Wojsko na jej widok zaczęło drżeć ze strachu.Lucy nie mogła wytrzymać i wybuchnęła śmiechem.
-Siostrzyczko!-wrzasnęła Juvia przytulając ja.
-Martwiłas sie o mnie?-zapytała Lucy z uśmiechem.Mimo usmiechu Juvii po jej oczach spłynęły łzy.
-Jasneże tak!Obiecaj mi że nigdy mnie nie opuscisz!-krzyknęła niebieskowłosa ściskając jej ramiona.
-O-obiecuje...a tak swoja droga to po co!?To że mam w sobie królewską krew nie znaczy chyba że musze zostać królowa!Zauwazyłas chyba że nikt nie traktuje mnie poważnie...ja w ich oczach nie jestem księżniczka...-odparła spuszczając głowę w dół.
-Nie mogłabym sobie wyobrazic lepszej od ciebie księżniczki i królowej...
-Uwaga prosze o włączenie muzyki!Zacznijcie sie bawic a do zaręczyn wrócimy później!-krzyknął Jude a wszyscy zrobili jak im kazał.-A my młoda damo musimy sobie poważnie porozmawiać...-powiedział i pociągnął ją na zewnątrz.Lucy spojrzała na Natsu który patrzył na nią zachwyconym wzrokiem.Ona jednak przez swoje czekoladowe tęczówki przekazywała mu prośbę o ratunek.Nie było wątpliwości że to miłość od pierwszego wejrzenia.
-O nie...tylko nie to...błagam to nie może tak być...-płakała Juvia i nawet nie spostrzegła gdy była w ramionach ukochanego.
-Co sie stało?-zapytał Happy.
-Nie ma watpliwosci...jesli wróci trzymajac sie za prawde ramie to znaczy że król na nia nakrzyczał,jeśli jednak za lewe...-zaczęła Kika ale nie skończyła.
-To co!? Co to oznacza!??!?!?!?!-zapytał zdenerwowany Natsu.
-Że dostała baty...zapewne 20...-odpowiedział Gildarts.
-To...niemożliwe...przeciez ona jest księżniczka!To jest niedopuszczalne!-krzyknęła Wendy mając łzy w oczach.
-Niestety...jej zycie tak właśnie wyglada...-odparła Mira z płaczem.Po dwudziestu minutach do sali wszedł Jude...sam.
-Miro,Lisanno...idźcie do mojej córki...ale już!-krzyknął wściekły a służki wykonały rozkaz.Gdy weszły do pokoju ich oczom ukazała sie zapłakana Lucy i...jej zmasakrowane plecy...dziewczyny podbiegły do niej i przytuliły.Na ten widok i one zaczęły płakać.
-Lucy on nie jest wart twoich łez...chodx!Obmyjemy ci plecy!-powiedziała Mira i przyjaciółki poszły do łazienki.Po jakimś czasie Lucy znów ubrana w suknie wróciła na sale.Szła niepewnie trzymając sie kurczowo za lewe ramie.Pokojówki pchnęły wielkie drzwi na sale i weszły a za nimi Lucy na której twarzy widniał jedynie ból.Dla wszystkich był to znak.Nagle Lucy poczuła ciepły uścisk.Nie był to taki jak Juvii,Miry czy Lisanny.Przepełniony był ciepłem,współczuciem i miłością.Mimowolnie odwzajemniła gest.Po chwili spojrzała na zielone oczy i piękny usmiech osoby którą ją przytuliła.Naturalnie był to Natsu jednak czy to sen czy tez rzeczywistość?
-Kiedy jesteśmy juz wszyscy razem ogłosze zaręczyny!-krzyknął Jude a czwórka arystokratów stanęła obok niego.-Tak więc...narzeczonym mojej córkiJuvii Heartfilii zostaje Natsu Dragneel,natomiast drógiej córki i następczyni tronu Gray Dragneel.Prosze sie rozejść!-krzyknął i wszyscy wrócili do poprzednich czynności.Wszyscy oprócz tej czwórki do której dotad nie docierały słowa króla.Nagle Lucy została pociagnięta za sobą obok tarasu.Był to jej ojciec.
-Jak mogłeś to zrobić Juvii?-zapytała wściekła.
-Przestan prosze...myślisz że uwierze ze Juvia zakochała sie w Gray'u...to ty chciałaś wyjść za Natsu,ale ja na to nie pozwole!Nigdy nie bedziesz szczęsliwa!-powiedział a Lucy uderzyła go w twarz i wybiegła na piekny taras.Jude natomiast wrócił do zabawiania gości.Juvia wybiegła z sali z płaczem a Gray pobiegł tam zaraz za nią.
-Księżniczko Lucy...-blondwłosa ujrzała za sobą Wendy i uśmiechnęła sie do niej promiennie.
-Po prostu Lucy...
-Podziwiam cie...ja juz dawno bym sie poddała...zawsze mi dokuczali że jestem słaba,ale ty stałas sie moją bohaterką...przed chwilą dostałaś baty,dowiedziałaś sie że musisz wyjść za brata tego kogo kochasz i do tego spoliczkowałaś ojca a ty nadal jesteś w stanie sie uśmiechac...
-Skad wiesz że kocham Natsu?
-Po prostu to widac...-powiedziała niebieskowłosa powstrzymujac łzy.
-Wiesz co?Ponieważ bedziemy siostrami i bardzo cie polubiłam,uchyle ci rabka takemnicy dzieki której udało mi sie tyle przetrwać...-zaczęła Lucy.Rzadna z dziewczyn nie zauwazyła że po drugiej stronie tarasu stoi Natsu przygladajac sie tej sytuacji.Blondynka kucnęła przed dziewczynka i złapała ja za dłonie.-A więc...oddaj jej wszystko dwukrotnie.-odparła z uśmiechem
-Dwukrotnie?-zapytała niepewnie Smocza Zabójczyni.
-Tak dwukrotnie...jeśli ktos cie uderzy kopnij go dwa razy...
-Dwa?
-Tak dwa...Jeśli karzą ci umrzec karz im umrzeć dwa razy!Kiedy bedziesz smutna smiej sie.Jesli będziesz chciała płakac wtedy rozzłość się.Rezygnowanie jest najgorsze w porządku?Więc oddaj im.I wiedz że będe cie chronić bez względu na wszystko...(heh musiałam uzyć tego pięknego cytatu z Mayoi Neko Overrun xD dop.aut.).-oznajmiła jej Lucy a Wendy rzuciła sie z płaczem w jej ramiona.Natsu uśmiechnął sie pod nosem.Po chwili Lucy go zauważyła i z rumieńcem usmiechnęła sie do niego.Po jakimś czasie usłyszała ciche pomrukiwania dziewczynki.Oboje z Natsu zaśmiali sie bo było wiadomo że Niebiańska Dziewica zasnęła.Dragneel podszedł do nich i wziął dziewczynke na ręce oraz ruchem głowy pokazał żeby Lucy szła za nim.Nie żegnajac sie z nikim zanieśli Wendy do jej komnaty.Oboje pocałowali ja w czoło na dobranoc i wyszli z pomieszczenia.Pokój Natsu był naprzeciwko pokoju dziewczynki i obok Gray'a.Komnaty księżniczek natomiast znajdowały sie po drugiej stronie pałacu.
-C-cieszysz sie że wyjdziesz za moją siostrę?-zapytała księżniczka spuszczając głowę w dół.
-Nie...miałem wielka nadzieje że to ty zostaniesz moją zona...-odpowiedział książe i oboje sie zarumienili.
-Dobranoc Natsu...-odparła Lucy po czym odwróciła sie i wolnym krokirm odeszła.Natsu patrzył przez chwili za nia a zaraz chwycił za klamkę,gdy usłyszał hyk.Wybiegł z komnaty i jego oczom ukazała sie nieprzytomna księżniczka.Szybko podbiegł do niej i biorąc na ręce położył na swoim łózku.Odgarnął niesforny kosmyk włosów opadający na jej twarz.Patrzył na nią tak jeszcze z pół godziny i gdy upewnił sie ze ona po prostu spi,połozył sie obok niej i zasnął.Po jakimś czasieLucy otworzyła oczy.Był środek nocy.Heartfilia spostrzegła że nie jest w swoim pokoju.Serce zaczęło jej bić mocniej gdy poczuła ciepły oddech na swoich plecach.Nie wiedziała gdzie jest,kto leży z nią w łóżku i dlaczego.Postanowiła postawić wszystko na jedna karte.Szybkim ruchem odwróciła sie i ku miłemu zdziwieniu zobaczyła różowowłosego.Uśmiechnęła sie i uznała że wygląda słodko podczas snu.Wplotła swoje dłonie w jego włosy bawiąc sie nimi.Nie zauważyła nawet jak chłopak obudził sie wpatrywał w nia.
-Ekhem...-odchrząknał Dragneel,a na jego twarzy pojawił sie szeroki uśmiech.Lucy zawstydziła sie i spuściła wzrok.
-Gomene...-wyszeptała.
-Dlaczego mnie przepraszasz?Nie ma nic złego w tym że bawisz sie moimi włosami...-odpowiedział a Lucy uśmiechnęła sie.Po chwili jednak posmutniała.-Coś sie stało?-zapytał zmartwiony.Lucy wstała przykładajac jedną dłoń do klatki piersiowej.
-Ja już pójde...najlepiej bedzie jak przestaniemy sie widywać...żeby mniej bolało...-odparła ze smutkiem i ruszyła do drzwi.Nagle poczuła jak Natsu przyciaga ją do siebie i wpija w jej usta.
Jego wargi były takie przyjemne i ciepłe że postanowiła odwzajemnić pocałunek.Całował ją coraz bardziej namiętnie.W końcu Lucy odepchnęła chłopaka ku jego niezadowoleniu.Odwróciła sie od niego kładąc dłonie na drzwiach.Ich serca waliły mocno i szybko.
-M-my nie możemy...-powiedziała i wyszła trzaskając drzwiami.Natsu stał dęba.Heartfilia chodziła w kółko.
-Co ja mam teraz zrobić?Nigdy nie będziemy razem ale ja go kocham...dlaczego to sie musiało tak potoczyć?-mówiła do siebie.Wreszcie postanowiła.Wzięła głęboki wdech i niepewnie otworzyła drzwi.Weszła do środka.Natsu patrzył na nią ze zdziwieniem i już chciał coś powiedzieć gdy dziewczyna wpiła sie namietnie w jego usta.Noga zamknęła drzwi i po chwili Natsu leżał na łóżku a Lucy na nim wciąż całując.
-Lucy...-wyszeptał różowowłosy.
-Nic nie mów...tą ostatnią noc pragnę oddać mężczyźnie którego kocham...-powiedziała a Dragneel przerzucił ją na plecy.
-Więc ja oddam ta ostatnia noc kobiecie którą kocham....-odparł i czule pocałował.
+18
Lucy szybkim ruchem zdjęła z niego marynarke i koszule.Spojrzała na jego umięśniony tors i przejechała po nim paznokciami.Usłyszała ciche pomrukiwania które wprawiały ją w podniecenie.Natsu,usiadł i posadził ją sobie na kolanach dalej całując.Po chwili zszedł niżej i zrobił na jej szyi malinke.
-Nie bój sie on nic ci nie zrobi...-powiedział a Lucy spojrzała na niego pytająco.Po chwili juz wiedziała o co mu chodziło.Jej suknia spaliła sie w popiół jego ogniem.Patrzyła na niego z przerażeniem.Natsu położył ją spowrotem na łózku i pozbył sie zbędnej części gaederoby.Lucy zrobiła z nim to samo i po chwili oboje byli nadzy.Dragneel wpatrywał sie na jej idealne ciało i dopiero teraz zauważył że jej piersi są większe niż sobie wyobrażał.Złapał ją lewą ręką za lewą pierś i spojrzał w jej czekoladowe oczy.Nie chciał robić niczego wbrew jej woli.Na jej twarzy zawidniał jednak uśmiech.Zaczął jedną ręka pieścić jej pierś a drugą gładzić jej brzuch wprawiając ją w przyjemne dreszcze.Lucy jeczała cicho co sprawiało chłopakowi przyjemność.Językiem drażnił jej sutka przez co Lucy wydawała coraz głośniejsze jeki.
-Pragne cię...-wyszeptała mu do ucha.W tej chwili Dragneel wszedł w nia.Jęki Lucy stawały się coraz głośniejsze,a i z ust Natsu dało sie słyszeć ciche pomrukiwanie.Splotli swoje dłonie.Ruchy Dragneel'a stawały sie coraz szybsze.Oboje dazyli do końca tej przyjemności.W końcu stało sie.Natsu spuścił sie w jej wnetrzu i po chwili wyczerpany upadł na poduszke obok niej.
Ona odwróciła sie do niego tak że ich twarze stykały się.Różowowłosy przykrył ich kołdrą i przyłożył dłoń do jej policzka wycierając łzy.
-Dlaczego płaczesz?-zapytał.
-Bo jestem szczęśliwa i...-w tym momencie wtuliła sie w jego gorący tors płacząc.Natsu pogładził ja po głowię.-Kocham cie Natsu i cierpie bo nie możemy być razem...-chłopak nic nie odpowiedział.Czuł to samo.Uniósł delikatnie jej twarz i oddał na jej ustach pocałunek.
-Ja też cię kocham...-odparł i tak wtuleni w siebie zasnęli.Pierwszy obudził sie Natsu.Z wielkim "bananem" na twarzy patrzył na spiącą ukochaną.Po chwili i ona obudziła się.
-Musze już iść...-powiedziała oddając na jego ustach pocałunek.Owinęła sie w prześcieradło i już miała wychodzic gdy chłopak ją zatrzymał.
-Chyba nie myslisz że pozwole ci paradować w takim stroju po pałacu.Mogłabys sie w coś przebrać bo inaczej bede baaaardzo zazdrosny...-powiedział ze swoim szalonym uśmieszkiem.Lucy zachichotała cicho.
-Nie poradze że pewien idiota spalił mi sukienke na popiół.-odparła przyciskając Natsu do szafy i namiętnie całując.Natsu podał jej jego koszule.Lucy spojrzała na niego ze zdziwieniem,po chwili jednak "odkleiła" sie od ukochanego,odwróciła od niego plecami i zrzuciła prześcieradło.Czuła że jej pragną,ale lubiła sie z nim droczyć.Zapięła koszule i ostatni raz go całując wybiegła z pokoju i wpadła prosto na Juvie.
-Juvia!C-co ty tu robisz!?I na dodatek w takim stroju!?-krzyknęła zmieszana Lucy.Niebieskowłosa miała na sobie jedynie błękitną koszule.Wygladały jak odpowiedniki swoich ukochanych bo koszula Lucy była czerwona.( Oczywiście te koszule były na nie za duże i za długie żeby nie było że miały cały dół odkryty xD dop.aut.)
-Ja bym mogła sie ciebie o to samo spytac siostrzyczko...co robiłas w pokoju Natsu?-zapytała z podejrzliwym uśmiechem.Na twarzy Lucy pojawił sie nie mały rumieniec.
-J-ja byłam w sukni ale...on ją podpalił...-zaśmiała się blondwłosa.
-Czyli mam racje?Przezyłaś z nim swój pierwszy raz?-zapytała Juvia.
-Hm...nawet nie wiesz jak było cudownie!!!!Jestem taka szczęśliwa!!!!Znaczy troche bolało,ale to był taki przyjemny ból...naprawde sie przestraszyłam kiedy moja suknia zaczeła sie palic i to na mnie!Ale reszta była lepsza niz mogłabym sobie wymarzyć.
-U mnie było tak samo z tym że Gray zamroził mi suknie...naprawde go kocham...-odparła zachwycona Juvia.
-To spełnienie naszych najskrytszych marzeń żeby przezyć ten pierwszy raz z osobami których kochamy...szkoda tylko że ja wszystko zepsułam bo wiesz...ojciec specjalnie "podmienił" nam narzeczonych zebym ja nie mogła być szczęśliwa...mam nadzieje że mi to wyaaczysz...-powiedziała Lucy ze smutkiem.
-To ty powinnaś mi wybaczyc...zawsze zazdrosciłam ci twojego zycia...może i byłas karana oraz bita ale nigdy nie byłaś...gwałcona...-oznajmiła Juvia z płaczem.
-O czym ty mówisz!?Jak to gwałcona!?Przez ojca!?
-T-tak...ale zapomnij o tym...dzieki temu ty mogłaś żyć jako tako normalnie...
-Jak to...to znaczy że ty mnie...ratowałaś?Przez cały czas uwazałam że masz idealne życie...,a ty masz o wiele gorsze niż ja...wybacz mi prosze...
-Nie mam ci czego wybaczać...kocham cie siostrzyczko i błagam obiecaj mi że nic nie powiesz ojcu...obiecaj!
-Obiecuje...-odpowiedziała Lucy i obie dziewczyny wpadły w swoje ramiona po czym ruszyły do swych komnat.Blondwłosa wykapała sie,włożyła piekna suknie i poszła do gabinetu ojca.Weszła niepewnie.
-Nie mam teraz czasu...-odparł ze złościa Jude.Lucy zcisnęła zęby i podeszła do jego biurka.
-Prosze...błagam cie...daj spokój Juvii...ja...jeśli jej to pomoże to ja...ja ją zastapie...-odrzekła łamanym głosem.
-O czym ty mówisz?Nie rozumiem...
-O tym że przez lata wykorzystywałeś jej ciało...jeśli jej już nie tkniesz to ja ja w tym zastapie...byle tylko nie musiała wiecej cierpieć...
-Szczerze to ona już mi sie zaczęła nudzić...od tej chwili to Juvia bedzie wolna a ty bedziesz należała do mnie a i w takim razie...nie zblizaj sie do tego całego Natsu...Widze malinke na twojej szyi i domyslam sie co stało sie tej nocy...ale jesli chociażby bedziesz z nim rozmawiać to sie go pozbede raz na zawsze...rozumiemy sie?-zapytał a Lucy kiwneła głową potwierdzajaco.Jude podszedł do niej i zaczął od razu.(Jezuuuu ale ja mam zryty mózg...naprawde mnie powaliło żeby ojciec ruchał własna córke...no cóz...TEGO JESZCZE NIE BYŁO gihi dop.aut.)Gdyby nie Juvia i Natsu to już dawno by go zatłukła.Wiedziała że jej życie od teraz sie zmieni.Gdy było już po wszystkim Lucy wyszła z gabinetu i płacząc pobiegła do swojej komnaty.Od razu wzięła prysznic by pozbyc sie jego zapachu.Przypomniała jej sie najcudowniejsza noc w jej zyciu,lecz kiedy tylko o tym myślała od razu przed oczami stawał jej obraz ojca.Położyła sie spać i przeleżała tak cały dzień.I tak minał miesiąc.Lucy wychodziła jedynie na przymusowe spotkania z ojcem.Zrezygnowała z pokojówek,wykradania sie do służby i poddanych.Przestała z kim kolwiek rozmawiać,nie usmiechała sie i nie trenowała.Stała sie posłuszną księzniczką która nie pyskuje i robi wszystko co do niej nalezy.Lucy wracała z gabinetu ojca cała zapłakana,gdy niespodziewanie wpadła na Natsu,Gray'a i Juvie.
-P-przepraszam...-powiedziała i juz miała ich minąć gdy Natsu złapał ją za ramie.
-Co sie z toba dzieje Lucy!?Dlaczego nas unikasz i dlaczego jesteś tak?-zaczął różowowłosy.
-Jaka?-zapytała Lucy a łzy leciały jej strumieniami.
-Co sie stało z tamtą dziewczyną która zdobyła moje serce?Kim jestes?-powiedział Natsu.Faktycznie Lucy nie przypominała już kompletnie tej osoby która była wczesniej.
-A co cie to obchodzi!?-zapytała wyrywajac mu sie.
-Lucus...my sie o ciebie martwimy...dlaczego nie chcesz przyjąć naszej pomocy?-zapytała Juvia chowając twarz w dłoniach.Lucy ni wytrzymała i przytuliła ją do siebie.
-Prosze nie płacz...robie to wszystko żebyscie mieli normalne życie...żebyś już nie musiała cierpieć...-odparła patrząc jej w oczy.Zdaje sie że ona wszystko zrozumiała bo odeszła kilka kroków w tył i z przerażeniem patrzyła na siostre.
-Gray...ja wiem że bedziemy małżeństwem ale to nie znaczy że musisz rezygnować z miłości do mojej siostry...prosze zaopiekuj sie nią i nie pozwól by popełniła teraz jakieś głupstwo...życie ze mną nie bedzie najszczęśliwsze ale wiesz że nawet cie polubiłam?-powiedziała blondwłosa z promiennym usmiechem który nie widniał na jej twarzy od tamtego dnia.Gdy przechodziła obok Natsu przyłożyła jedynie dłoń do jego policzka i uśmiechneła sie przez łzy.
-Wybacz że cie oszukałam...chciałam tylko cie zabrac do łóżka nic więcej...zawiodłeś sie na mnie,ale ja juz taka jestem...ale zapewniam cie ze to było piekniejsze niz mogłam sobie wymarzyc...-mówiąc to odeszła zostawiajac przerażoną siostrę,smutnego Maga Lodu i skrzywdzonego Salamandra.Nigdy jeszcze nie czuł tak wielkiego bólu.
-Prosze idźcie,a ja was dogonie...musze porozmawiac z ojcem...-powiedziała Juvia a chłopcy odeszli.Wodna kobieta weszła do gabinetu.Wściekła podeszła do biurka i walneła w niego reka.
-Jak ci nie wstyd!?To przeciez twoja rodzona córka!!!!-wrzasnęła prosto z mostu.
-A co zazdrosna jesteś?-zapytał.
-Jestes cyniczny...rzadam żebyś zostawił ją i mnie w spokoju...a jesli chcesz to mogę sie dla niej poświęcic...
-Jesteś przezabawna!Ciebie mam od dziecka a ona jest w tym nowa i radzi sobie lepiej od ciebie hahahahahaha!Ale dobrze...od teraz chce miec was obie...i zrobie to co z Lucy...jesli komus powiesz albo bedziesz rozmawiać chociażby z Gray'em to go zabije...a teraz idź spotkamy sie wieczorem tam gdzie zawsze...-odparła Juvia wybiegła z pomieszczenia.Chciała pomóc siostrze a tylko pogorszyła sytuacje.Wiedziała juz przynajmniej że robiła to dla Natsu.Poszła do pokoju.Gdy nadszedł wieczór "odwiedziła" ojca.Postanowiła nic o tym nikomu nie mówić a szczególnie Lucy i Gray'owi.
Nastepnego dnia...
Lucy wstała,wykapała się,ubrała i zjadła śniadanie i gdy własnie miała iść do ojca przypomniała sobie o pewnej ważnej sprawie a mianowicie...DZIŚ JEST JEJ ŚLUB!Po chwili zobaczyła piękną białą suknie którą zapewne przyniosła jej pokojówka podczas kapieli.Zaśmiała sie jedynie ze swojej tepoty i przebrała w suknie.Wygladała pieknie.Spięła włosy w koka i włożyła białe pantofle.Spojrzała na zegarek.
-Uffff...mam jeszcze pół godziny...-zachichotała pod nosem.-Może pójde do Romea i Rose?Dawno ich nie widziałam...zaniedbałam troche przyjaciół...może znów poprosze Mire i Lisanne zeby zostały moimi pokojówkami?I do tego potrenuje z Erza...-jak powiedziała tak zrobiła.Siostry oczywiście zgodziły sie przyjąć na nowo posade.Później postanowiła pójść do poddanych.Ku jej zdziwieniu było tam bardzo głośno i...odbywała sie wojna na jedzenie.Lucy zauwazyła siostrę,ukochanego oraz Gray'a.Zdziwiła sie i juz chciała ich jakoś ominąć gdy ktos z tłumu zaczął krzyczeć jej na powitanie.Heartfilia ucieszyła sie z tego powodu ale wzrokiem starała sie ominać tamta trójkę.
-Lucy prosze pomóż!-krzyknęła Wendy.
-Co sie stało siostrzyczko?-zapytała blondwłosa.
-Romeo...Rose...chodx za mna!-krzyknęła zapłakana niebieskowłosa.Lucy pobiegła za nia do chatki rodzeństwa i zastała zapłakanego Romea.Usłyszała też śmiechy ludu.Zapewne znów wszczęli zabawę.Lucy troche zdziwiła sie na widok arystokratów dwadzieścia minut przed ślubem.teraz jednak nie to było najważniejsze.Przytuliła do siebie chłopca.
-Co sie stało Romeo?-zapytała z czułością.
-Rose...ona...nie zyje...-powiedział załamany.
-Jak to!?O czym ty mówisz!?!?!?Gdzie jest Rose!?Z takich rzeczy sie nie zartuje rozumiesz!?-krzyczała Lucy z płaczem.Jak to Rose nie żyje?To nie możliwe...
-Moja siostrzyczka nie żyje rozumiesz!?Nie żyje!-wrzasnął czarnowłosy.
-J-jak to sie stało?-zapytała księżniczka.
-Król...on kazał ja zabic...stało sie to kilka godzin wczesniej...a my...bylismy przy tym...-dodała Wendy.
-Mój ojciec!?-wrzasnęła blondwłosa.Dzieci potakneły jej głowąLucy wrzasnęła przeraźliwie.Chwyciła jakis miecz który leżał niedaleko i pobiegła w strone zamku.Łzy zasłaniały jej oczy tak że prawie nic nie widziała.
-Natsu!Braciszku!-wybiegły dzieci nawołując różowowłosego.On,Juvia i Gray podeszli do nich.
-Co sie stało?-zapytał Salamander.
-Moja siostra nie żyje,a Lucy gdy sie dowiedziała że to przez jej ojca wpadła w szał,chwyciła miecz i wybiegła...ona może zrobic cos naprawde głupiego...-opowiedział im wszystko Romeo.Juvia zakryła usta dłońmi i rozpłakała sie.Przytuliła do siebie chłopca.
-Wybacz mi prosze...to moja wina...powiedziałam ojcu że o wszystkim wiem i na pewno uznał że Lucy nie dochowała tajemnicy i zamiast zabic Natsu zabił Rose...
-O czym ty mówisz?-zapytał Gray.
-J-ja nie moge wam powiedzieć...Lucy wytrzymała wiec i ja wytrzymam!
-Przestań chrzanić!!!Mów natychmiast o co chodzi!-wrzasnął wściekły Natsu.Juvia aż sie wzdrygnęła.
-No bo ja...ja...ja od dziecka była przez niego gwałcona...przez króla...i tamtego dnia Lucy była taka szczęśliwa po waszej wspólnie spedzonej nocy...po chwili jednak zaczęła sie obwiniać za to że ja nie jestem z Grayem a ona z Natsu no i ja nie wytrzymałam i jej o wszystkim powiedziałam....ojciec nie chciał żebym to ja była szczęśliwa a nie ona...obiecała mi że nikomu nie powie nawet ojcu ale nie dotrzymała obietnicy...od tamtego dnia ojciec dał mi spokój natomias Lucy sie zmieniła...robił jej to co mi...kiedy mi wtedy powiedziała że jest taka żebysmy mogli życ normalnie i żebym nie musiała wiecej cierpieć zrozumiałam co sie za tym kryło i dlatego poszłam wtedy do jego gabinetu...Tam dowiedziałam sie że ona robiła to żebym mogła zyc jak zwykła normalna dziewczyna i...żeby tobie Natsu nic sie nie stało...zdałam sobie sprawe że ona robiła to żeby nas chronic więc wściekłam sie i zaproponowałam zamiane...ona za mnie...to mi jednak nie wyszło bo on uznał że chce miec nas obie i kazał mi przyjść do siebie wieczorem bo jeśli nie...to on zabije Graya i ciebie Natsu z pewnoscia tez by zabił...nie mogłam na to pozwolic więc zgodziłam sie i postanowiłam nikomu o niczym nie mówić.-powiedziała wstrząśnięta Heartfilia.Gray przytulił ja do siebie mocno a i w kącikach jego oczu ukazały sie łzy.Spojrzał na brata i zobaczył że zaciska pieści,a jego ciało pokrywa ogien.Nie czekał ani chwili dłużej.Pobiegł do pałacu.
W tym samym czasie...
Lucy wpadła z hukiem do gabinetu ojca.Ten spojrzał na nią zdziwiony.
-Już myslałem że nie przyjdziesz...-powiedział a Lucy z szaleństwem w oczach podeszła do niego.
-Całe życie byłeś dla mnie podły...gwałciłeś mnie i Juvie...szantażowałeś śmiercią ukochanego a do tego zabiłeś Rose...nie zawahałeś sie by zabić małą dziewczynkę więc ja nie zawaham sie by zabić ciebie!-krzyknęła i przebiła go na wylot.
-Więc i ty pójdziesz ze mna...-wyszeptał i wbił jej sztylet w bok po czym umarł.Lucy złapała sie za rane i również upadła.Po jakimś czasie do pomieszczenia wbiegł Natsu ,a za nim wleciały dwa exceedy.
-LUCY!!!!-wrzasnął chłopak i podbiegł do ukochanej.Położył sobie jej głowe na udach i tamował reką krwawienie.
-Nat...su...-wyjąkała blondwłosa.
-Jestem tu najdroższa...nie martw sie niec ci nie będzie...-powiedział przez łzy.
-Ja...umieram Natsu...chce żebys wiedział że cie okłamałam...kocham cie nad życie i wcale nie chciałam cie jedynie zaciagnąć do łóżka...-wyszeptała a łzy leciały jej po policzkach.
-Happy!Kika!Lećcie po Wendy!-krzyknął a dwa exceedy z płaczem wyleciały po dziewczynkę.-Nie martw sie kochana...nie pozwolę...ja wiem o wszystkim i wiem dlaczego to robiłaś...nie pozwole ci odejść słyszysz?-krzyknął i złączył ich usta w namiętnum pocałunku.
-Obiecaj mi że jak mnie zabraknie to znajdziesz sobie dziewczynę i założysz szczęśliwą rodzinę...a jak bedziesz miał córeczkę to nazwiesz ja Nashi...to jest połączenie naszych imion...jestem ci wdzięczna że sie pojawiłeś i że mnie pokochałeś...kocham cie Natsu...sayonara...-powiedziała i straciła przytomność.W tym momence do gabinetu wpadła Wendy,Romeo,Gray,Juvia i dwa exceedy.Wendy od razu wzięła sie za leczenie siostrzyczki.Po jakiś dwóch godzinach wszystko było juz w porządku a po ranie została jedynie mała blizna.
Jakiś czas później...
Lucy otworzyła oczy.Znajdowała sie w swoim pokoju.Usiadła na łóżku i spojrzała na swój bok.Z zadowoleniem zauważyła jedynie małą ranę.Szybko wykapała się i ubrała w błękitną suknie po czym wybiegła z pałacu.Musiała zobaczyć co z Romeem.Na samą myśl o tym Ze jej mała Rose nie żyje rozpłakala sie...przecież to było małe dziecko które dopiero wkraczało w swoje życie...Wpadła dosłownie do chatki Romea i Rose gdzie siedział ze swoja dziewczyną Wendy a obok leżała...Rose.
-Rose?-zapytała niepewnie Lucy.Dzieci spojrzały sie na nia szczęśliwe.Wszyscy płakali.
-W tej chwili jest jeszcze słaba ale Porlusce udało sie ją uratowac...jestem taki szczęśliwy...a widziałaś sie już z Natsu?-odparł Romeo.
-Ja...nie wiem jak zareaguje...na pewno jest na mnie wściekły...na pewno nie chce mnie znac...-gdy to powiedziała dzieci zaczęły sie śmiać.
-Chodź!-krzyknęła Wendy i razem z Romeem pociągnęła ją do pałacu.Zaprowadzili ją do pokoju Natsu i zamknęły na klucz.
-Hej otwórzcie te drzwi!To wcale nie jest zabawne!-wrzasnęł waląc w drzwi.Dzieci ponownie sie zasmiały i pobiegły do komnaty gdzie Natsu,Juvia,Gray,Happy i Kika zamartwiali sie o blondynkę.Bez słowa pociagnęli Natsu do jego komnaty i wrzucili ponownie zamykając drzwi na klucz.
-Lucy?Co ty tu robisz?Nawet nie wiesz jak sie martwiliśmy!nigdy mi tego więcej nie rób!-krzyknął wtulając ją sobie w gorący tors.
-A-ale ...ja przepraszam...myslałam że jestes na mnie zły...kocham cie i prosze wybacz mi że cie tyle okłamywałam...-powiedziała i wtuliła sie w niego mocniej.
-Kocham cie i błagam badź zawsze przy mnie...-powiedział całując ją.
-Juz zawsze bedziemy razem.-powiedziała i oddała namiętny pocałunek.Kilka dni później Lucy i Natsu oraz Juvia i Gray wzięli wymarzony ślub.Blondwłosa i różowowłosy zosali najlępszymi władcami w historii Fiore a opowieść o księżniczce i księciu jest przekazywana z pokolenia na pokolenie.Lucy urodziła Natsu córkę o różowych włosach i niezwykłej urodzie.I tu zakonczymy historie Natsu,Lucy,Juvii,Graya,Happy'ego,Kiki,Romea,Wendy i Rose.I żyli długo i szczęśliwie.






A więc na początek...gomen gomen gomen gomen!Nie dodawałam tego one-shota juz wieki a przeciez wam obiecałam nie?Myśle że mi wybaczycie.Kurcze cos długi mi wyszedł ale to nic.Myslałam żeby podzielić na dwie części ale wtedy byscie musieli dłużej czekać :) Wogóle jak tam u was wakacje? Bo u mnie nuuuuudy.Mój brat wciąż kłóci sie z rodzicami i buntuje a ja nie wiem co mam robic...help!!!!!No nic...postaram sie jak najszybciej dodac kolejny rozdział i do zobaczenia wkrótce oraz komentujcie bo komentarze zachęcaja do pisania!Bye bye!